Na nartach

29 12 2009

Byłem dziś na górce. Wieczorem. Sztuczne światło, sztuczny śnieg często zbity w lód. Jazda na nartach to ruch kołowy. Kolejka do wyciągu, orczyk, zjazd zygzakiem w dół. Kolejka, wyciąg, zjazd. Czekam, wjeżdżam, zjeżdżam. Super. Czekam (obserwuję, słucham), jadę powoli do góry (rozmyślam), zjeżdżam (delektuję się prędkością). I znowu kolejka, wyciąg, zjazd. KWZ. Super. KWZ. Kolejka. Myślę… że to bez sensu tak kręcić się w kółko. Owszem, przyjemnie jest zjechać na dół, ale za to trzeba poczekać i zapłacić za wyciąg (2 godziny 25zł). Wjeżdżam. Myślę…że zaraz będę jechał w dół i będzie tak przyjemnie. Zjeżdżam. Całkiem zapominam o czekaniu i kasie. Skręcam w prawo, lewo, na krechę, jeeest fajnie. Wjeżdżam w kolejkę. Myślę… czy nikt nie widzi tego absurdu?15min czekania, 4min wjazdu, 0,7min zjazdu.

Nasze codzienne życie jest jak koło na górce. Pracujemy (czekamy), żeby zdobyć energię – pieniądze. Idziemy do baru lub jedziemy na wakacje ( zużywamy energię – płacimy). Pijemy drinka, oglądamy Avatara lub zjeżdżamy z Czarnej Góry (jesssst fajnie).

I… ktoś mi przeszkodził…Jak było na nartach? Pyta. Opowiadam. Na co on mówi: jedź do Włoch, tam jest lepiej. Zgadzam się i …schodzę (nie windą) na winko ( zapominam o czekaniu i wjeżdżaniu).



Włściwie to o co mi chodzi(1)(Gosiu)?

24 12 2009

A tak, piszę to konkretnie do Ciebie Małgorzato.

Pewnie powstanie wiele części tego wpisu. Bo to, o co mi chodzi jest tak odległe od wszystkiego co znasz,  że powstaje wiele nieporozumień. Mówię na przykład „każdy powinien robić to co chce” a Ty myślisz: ktoś kogoś zabije, okradnie. Albo „chcesz cudzołożyć”. Ja wtedy mówię: każdy!, a to wymusza szacunek do woli innego człowieka. Jezus na przykład, propagował tolerancję i miłość bliźniego. Każdego, nawet tego „złego”. Dlaczego to robił? Niestety, organizacje wykorzystujące jego postać zwracają uwagę na promowanie „dobrych” zachowań, negowanie „złych”, a to jak widzimy z historii…nie działa! Jezus wiedział, że jesteśmy równi, ale o różnej świadomości, różne mają ludzie w różnym wieku zainteresowania. I to, że z czasem zainteresowania te wysubtelnią się. Podążą za… „duchem” nazwij go sobie „świętym”

Dlatego w wielu wpisach będę pokazywał, że korzystne jest danie Ci swobody w wyborach codziennych. Spowoduje to zmniejszenie frustracji, głębsze wejrzenie w siebie i w innych. Rozpoznanie istotnych ( a nie wymyślonych w agencjach reklamowych) potrzeb. Wreszcie poznamy słowo PRAWDA. Z tego powodu nieuniknione będzie przeniesienie się w TERAZ, czyli tam, gdzie jest istnienie, czyli życie ( to drzewo w raju „drzewo życia” Gosiu ) . Dlatego to zapomniane drzewo jest taaakie ważne. O Biblii jest tu

Niezrozumienie pojawia się również w kwestii, jak to nowe życie ma wyglądać. I tu niestety raczej będzie inne niż „nasze” znane. Jezus mówił o królestwie nie z tego świata. Zapewne masz swoją interpretację tego cytatu (Gosiu). Moja jest taka. Ograniczenie świadomości człowieka poprzez wartościowanie ( drzewo poznania dobra i zła) determinuje nasze zachowania (myśli) względem siebie, innych i środowiska (ziemi). A, że niszczymy środowisko to chyba fakt? Dlatego wszystko się zmieni. Będzie to królestwo nie z tego świata. Jakie? Zobaczysz.



Życzenia na leżąco.

23 12 2009



Mam Talent w TV

23 12 2009

Chłopaki „od rządzenia” modyfikują nasze myśli przez media pewnie, ale to teraz nieważne. To inny temat. Czasem jednak coś przeoczą.

Dwie myśli na temat programu Mam talent:

1. Licencja to nie tylko podobna scenografia, muzyka, scenariusz. Uderzający jest dobór prezenterów, jurorów. W wersji Angielskiej mamy podobnych prezenterów, którzy nawet tak samo się zachowują. Podobne gesty, żarty itp. Nasi „oryginalni” jurorzy, gwiazdy to też kopie. T….

Co widać w „Mam talent”? Ludzie mają talent i chęć działania, pasję. To oczywiste, prawda? Dla mnie to potwierdzenie idei, że kiedy przestaniemy być niewolnikami pracy to staniemy twórcami. I nie potrzebne są media, bo wystarczą mam ( i twórcom też) lokalni odbiorcy, lub wędrowni „szołmeni”.

I wiesz co? Ty też masz talent. I każda praca na rzecz tego talentu to przyjemność. Ach, przyszłość widzę różowo.

Brytyjski „Mam talent”

I to, z Ukrainy:

reszta w sieci…



Dostałem Życzenia od Tezeusza

23 12 2009

Niby nic takiego. Mile życzenia, wysłane automatycznie na listę mailingową. Bezwarunkowe, ale z drobnym przypomnieniem na co przeznaczyć 1%. Ot tak…po chrześcijańsku.

zyczenia od Tezeusza

zyczenia od Tezeusza



Małżeństwo, kolejne kłamstwo.

21 12 2009

Jacy jesteśmy? mono, czy poligamiczni? Razem na krócej, czy dłużej? Wierni na zawsze? Twój model rodziny jest narzucony z zewnątrz, zdeterminowany otaczającą Cię kulturą. Czasami do Ciebie pasuje, czasami nie.

Raptem kilka tysięcy kilometrów stąd Eskimosi w ramach gościnności zapraszali sąsiada do łóżka swojej żony. Muzułmanie miewają kilka a bogatsi nawet kilkanaście żon. Kiedyś kurtyzany były szanowanymi kobietami, dziś to prostytutki i oficjalnie nie cieszą się uznaniem. Jeszcze paręset lat temu nasi przodkowie mieli prawo pierwszej nocy i oddawali świeżo poślubioną żonę władcy.

Ciekawe relacje ma również ludność tej społeczności:  Można bez ślubu

Teraz, okazuje się, że w niektórych krajach Europy 60%, a w Polsce  ok. 40% małżeństw rozpada się. I to są ci odważni! Reszta żyje razem w szczęściu i miłości! Przyjrzyj się sąsiadom. Wcale się nie kłócą, nie zdradzają, przydrożne panie odługują tylko singli i rozwodników. A przykładne żony nie mają ostrych marzeń z gwiazdą TV.

Jaki jesteś?

Jakie powinny być nasze związki?

Jak Cię wychowano i jaki kit wstawiasz teraz swoim dzieciom?

Jak jest naprawdę?



Dla Mnicha więcej o Soso

18 12 2009



Stalin to fajny chłopak

12 12 2009

Kiedy Stalin był małym chłopcem… mówili na niego Soso. Jego matką była  piękna kobieta Keke, ojcem przystojny Gruzin „Beso”. Niestety małżeństwo musiało pochować dwoje dzieci zaraz po urodzeniu. Beso pił z rozpaczy. Wreszcie urodził się  upragniony syn o imieniu Iosif choć matka nazywała go Soso. Był słaby chorowity i wątły…

Przeżył, był inteligentny i wrażliwy. Kochał kwiaty, muzykę i śpiew.

Matka kochała go nad życie. Ojciec pił i bił Keke i syna, bo podejrzewał, że nie jest ojcem Soso. Podejrzanych było trzech. Przedsiębiorca-restaurator-zapaśnik, naczelnik policji i Pop.

Mimo, że sama go biła, matka kochała swego synka. Po latach wyrzeczeń, po odejściu Beso, dzięki tym trzem protektorom umieściła Soso w elitarnej szkole cerkiewnej.

Już jako dziesięcioletni chłopiec zwracał na siebie  uwagę rówieśników. Później wyróżniał się jako zdolny i pobożny uczeń  i uliczny chuligan zarazem. Miasto Goria słynęła z specyficznych ulicznych konkurencji -  brutalnych bijatyk, gdzie sędziami byli pijani Popi.

Młody Soso zaczyna marzyć o sprawiedliwości społecznej. Ma pretensje do Boga za niesprawiedliwość. Potem kwestionuje jego istnienie.

Od popów i carskiej ochrany uczy się różnych form represji. Czyta „zakazane” książki. Gromadzi grupę zwolenników. Ogromne wrażenie wywiera na grupie Soso egzekucja. Mimo „nie zabijaj” pop z krzyżem przewodzi wieszaniu biednych chłopów.

Następna szkoła to seminarium w Tiflisie. Tu uczęszczał ponoć Georgi Gurdżijew. Soso również miał zostać Popem. Kolejne „zakazane” książki i wrażliwość na krzywdę ludzką zmieniają Soso w Janosika. Organizatora strajków i brutalnych napadów na banki.

Dlaczego arystokraci finansują ruch rewolucyjny? Jak Soso przemienia się w dyktatora znajdziesz w książce autorstwa Simona S. Montefiore „Stalin – młode lata despoty”.



Człowiek Nikt

3 12 2009

Jestem Nikt.

Trzeba być bardzo odważnym, aby to powiedzieć. Kiedyś Sokrates powiedział „wiem, że nic nie wiem” a to znaczy jestem Nikt. Duchowy Janosik też musi być Nikim. Jezus to też Nikt. Janosik i Jezus to bezdomni buntownicy, podważający wartości systemu.

Do bycia człowiekiem Nikt trzeba dorosnąć. Tylko „starsi” wiedzą, że wartość bycia kimś to tylko iluzja. A wzmacniana pomyłką powagi to zwykłe kłamstwo. Kłamstwo, które zapycha  kanały świadomości. Pozostaje pół-życie, w uśpieniu.

Konsekwencją odzyskiwania świadomości jest przejście z Ktoś do Nikt. Z Zorby do Buddy. Trwanie w stanie Nikt (rodzaj błogości).   Metodą nie jest jednak droga Buddy. On proponuje wyeliminowanie pragnienia, źródła cierpienia. Ale to jest  tak trudne jak czyszczenie  ogrodu z chwastów. Musisz stale trwać na straży, bo pojawią się następne.

Ja wolę transformację pragnienia w chcenie. Pragnienie to chcenie z warunkami, dodatkowymi wartościami. Inaczej, pragnienie to chcenie z dodatkiem iluzji. Od 1 do 99% iluzji. Ta iluzja jest bardzo kosztowna. Dlatego tak trudno nieść ją przez życie.

Co więcej, to takie proste. Obserwuj chcenie. Delektuj się stanem Nikt.

Nikt.



Janosik umarł

3 12 2009

Stos Janosika

Poszedł do pracy.