Stalin to fajny chłopak
12 12 2009Kiedy Stalin był małym chłopcem… mówili na niego Soso. Jego matką była piękna kobieta Keke, ojcem przystojny Gruzin „Beso”. Niestety małżeństwo musiało pochować dwoje dzieci zaraz po urodzeniu. Beso pił z rozpaczy. Wreszcie urodził się upragniony syn o imieniu Iosif choć matka nazywała go Soso. Był słaby chorowity i wątły…
Przeżył, był inteligentny i wrażliwy. Kochał kwiaty, muzykę i śpiew.
Matka kochała go nad życie. Ojciec pił i bił Keke i syna, bo podejrzewał, że nie jest ojcem Soso. Podejrzanych było trzech. Przedsiębiorca-restaurator-zapaśnik, naczelnik policji i Pop.
Mimo, że sama go biła, matka kochała swego synka. Po latach wyrzeczeń, po odejściu Beso, dzięki tym trzem protektorom umieściła Soso w elitarnej szkole cerkiewnej.
Już jako dziesięcioletni chłopiec zwracał na siebie uwagę rówieśników. Później wyróżniał się jako zdolny i pobożny uczeń i uliczny chuligan zarazem. Miasto Goria słynęła z specyficznych ulicznych konkurencji - brutalnych bijatyk, gdzie sędziami byli pijani Popi.
Młody Soso zaczyna marzyć o sprawiedliwości społecznej. Ma pretensje do Boga za niesprawiedliwość. Potem kwestionuje jego istnienie.
Od popów i carskiej ochrany uczy się różnych form represji. Czyta „zakazane” książki. Gromadzi grupę zwolenników. Ogromne wrażenie wywiera na grupie Soso egzekucja. Mimo „nie zabijaj” pop z krzyżem przewodzi wieszaniu biednych chłopów.
Następna szkoła to seminarium w Tiflisie. Tu uczęszczał ponoć Georgi Gurdżijew. Soso również miał zostać Popem. Kolejne „zakazane” książki i wrażliwość na krzywdę ludzką zmieniają Soso w Janosika. Organizatora strajków i brutalnych napadów na banki.
Dlaczego arystokraci finansują ruch rewolucyjny? Jak Soso przemienia się w dyktatora znajdziesz w książce autorstwa Simona S. Montefiore „Stalin – młode lata despoty”.
Stalin to fajny chłopak i do nieba też poszedł
Zakładam, że masz w miarę szybkie łącze.
http://3kot.pl/blog/2009/12/18/dla-mnicha-wiecej-o-soso/