Na nartach

29 12 2009

Byłem dziś na górce. Wieczorem. Sztuczne światło, sztuczny śnieg często zbity w lód. Jazda na nartach to ruch kołowy. Kolejka do wyciągu, orczyk, zjazd zygzakiem w dół. Kolejka, wyciąg, zjazd. Czekam, wjeżdżam, zjeżdżam. Super. Czekam (obserwuję, słucham), jadę powoli do góry (rozmyślam), zjeżdżam (delektuję się prędkością). I znowu kolejka, wyciąg, zjazd. KWZ. Super. KWZ. Kolejka. Myślę… że to bez sensu tak kręcić się w kółko. Owszem, przyjemnie jest zjechać na dół, ale za to trzeba poczekać i zapłacić za wyciąg (2 godziny 25zł). Wjeżdżam. Myślę…że zaraz będę jechał w dół i będzie tak przyjemnie. Zjeżdżam. Całkiem zapominam o czekaniu i kasie. Skręcam w prawo, lewo, na krechę, jeeest fajnie. Wjeżdżam w kolejkę. Myślę… czy nikt nie widzi tego absurdu?15min czekania, 4min wjazdu, 0,7min zjazdu.

Nasze codzienne życie jest jak koło na górce. Pracujemy (czekamy), żeby zdobyć energię – pieniądze. Idziemy do baru lub jedziemy na wakacje ( zużywamy energię – płacimy). Pijemy drinka, oglądamy Avatara lub zjeżdżamy z Czarnej Góry (jesssst fajnie).

I… ktoś mi przeszkodził…Jak było na nartach? Pyta. Opowiadam. Na co on mówi: jedź do Włoch, tam jest lepiej. Zgadzam się i …schodzę (nie windą) na winko ( zapominam o czekaniu i wjeżdżaniu).