Film „Zero” „przypadkiem” pasuje do zwątpienia

3 09 2010

Oni ukryli się za scenariuszem, wynajęli aktorów. Potwierdzają obłęd z poprzedniego wpisu. Tak, podobny film zrobiono za oceanem ( nie pamiętam tytułu, ktoś przytomny przypomni w komentarzu?) ale to nic, obłęd po polsku jest mi przecież bliższy. Może rzeczy mniejszego kalibru ale równie chore obserwuję na co dzień. Naokoło i w sobie. Jestem świrem jak z „Dzień świra” i każdym z „Zero”. Tylko w „Zero” wszystko jest równie ważne, powiedziane zwyczajnie, bez historii, bez końca i początku, pomieszane, teraz wynika z przeszłości ale też z przyszłości. Codzienne szaleństwo jest czasem związane i nic z tym nie zrobisz. Smutne? Nie? Jestem szalony, to optymistyczne. To jak pierwszy krok – jestem alkoholikiem, narkomanem. Dopiero wtedy możesz się leczyć.

Lekarstwo to: obserwuj „teraz” jedyną rzecz którą możesz – Siebie. Powiedz co myślisz, co chcesz teraz. Pierwsza myśl? Ha, widzisz, jesteś świrem. I dobrze powiedz innym, że jesteś świrem, bo chcesz to czy tamto. Nie ważne jak to oceniasz. To jest teraz twoje chcenie. Nie ma ważniejszych, lepszych czy gorszych myśli i chceń. Wszystkie są częścią szalonego świata (kali jugi). Zaakceptuj wszystkie. MASZ DO TEGO PRAWO. Ale jeszcze nic nie rób! Zapytaj otoczenie, czy nie zechce Ci pomóc w  realizacji chcenia. Jak się zgodzą, to rób. Właśnie urosłeś, a oni z tobą ( i to jest prawdziwa SEVA)!

A co teraz chcesz?

Zero?


Opcje

Info

2 Odpowiedzi do “Film „Zero” „przypadkiem” pasuje do zwątpienia”

4 09 2010
dagma (23:08:14) :

Film, o którym wspominasz – może to Jim Jarmusch i jego Night on Earth? Jakoś mi tak się skojarzyło, podobna konwencja postrzegania świata, mówienia zajmująco o bardzo zwyczajnych sprawach. Czarny wymiar z optymistycznym przesłaniem. Nie pozostawia obojętnym. Ale to dobrze, terapia wstrząsowa bywa przydatna. Dobry kawałek kina.
Wielka siatka ludzkich połączeń, codzienne życie nas wszystkich, bogatych i biednych, zadowolonych i zdołowanych. Można tak, można jednak też inaczej. Codzienny obłęd, wzajemna zależność. Rzeczywiście lekarstwo to obserwacja, sama obserwacja zmienia postrzeganie.
Tylko wyciągnięte wnioski będą błędne, bo i umysł tworzy fałszywy obraz świata. Prawda leży gdzie indziej. I dla każdego może znaczyć coś innego.

Wygodnie jest ukryć się za maską świra i sobie stamtąd komentować świat. A może warto żyć w tu i teraz? Jakoś dostrzegam optymistyczne wątki w tym filmie i widzę tu pozytywne przejawy życia.
To nie zwątpienie jest tutaj przesłaniem. Moim zdaniem życie przejawia się w różnych formach i każda ma jakiś sens, po coś się wydarza. Nie nam „oceniać” czy dobrze czy źle. Z innej perspektywy wszystko wygląda inaczej.

A co do sevy – co jest prawdą a co nie? Raczej skłaniam się do definicji anasa, zwłaszcza że sama ją tak postrzegam i czynię.

5 09 2010
admin (12:55:33) :

Rzeczywiście, „Noc na ziemi” też jest podobny ale chodzi mi o jeszcze inny film. Ważne, że TAM i TU jest tak samo. I o tym Jarmusch też zrobił film, gdzie dwóch spotyka się w drodze, pomiędzy, już nawet nie z nadzieją, że tam jest lepiej. Ot tak.

SEVA, często jest utożsamiane z DAWANIEM jako przeciwieństwo BRANIA. Samo DAWANIE (cudowni altruiści) tak jak samo BRANIE (wstrętni egoiści) jest niepełne. Natura to BRANIODAWANIE, to UNIA, to JOGA, to MIŁOŚĆ (ale nie ta o której myślisz), to WSZYSTKO. Zobacz… cudowniewstrętnialtruegoiści.

Osiągnięcie SEVY jako BRANIODAWANIE w TERAZ to świadome uczestnictwo w ŻYCIU. I „tylko” o to chodzi. Reszta to lipa.

więcej w BRANIODAWANIU

Odpowiedz

Możesz używać tagów : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>