Marzenie Hindusa.

8 09 2010

Siedzieli na ławce. Tłum mieszał się na promenadzie. Ciemność zakryła horyzont i morze. Obaj mieli ciemną skórę ale pochodzili z różnych kultur. Pierwszy to daleki a drugi to bliski wschód chyba.

Pierwszy pożalił się na małżeństwo. Mają jeden pokój, śpią na podłodze. On syn córka i żona. Poślubiona z woli rodziców. Daleko mu do niej.

Możesz w dzień, mówi ten z bliskiego.

Ale ona nie bardzo chce, mówi ten z dalekiego i narzeka, seksu za mało.

Ten z bliskiego opowiada o swoim małżeństwie. Że w domu ma 4 sypialnie, i 4 żony. Do pierwszej chodzi w poniedziałki, do drugiej we wtorki, w środę wiadomo a w czwartek do czwartej. W piątek zaś do meczetu modlić się idzie, bo to religijny człowiek. W weekend zaś do Dubaju zabawić się jedzie i po burdelach chodzi…

Rozmarzył się się Hindus.