Marzenie Hindusa.
8 09 2010Siedzieli na ławce. Tłum mieszał się na promenadzie. Ciemność zakryła horyzont i morze. Obaj mieli ciemną skórę ale pochodzili z różnych kultur. Pierwszy to daleki a drugi to bliski wschód chyba.
Pierwszy pożalił się na małżeństwo. Mają jeden pokój, śpią na podłodze. On syn córka i żona. Poślubiona z woli rodziców. Daleko mu do niej.
Możesz w dzień, mówi ten z bliskiego.
Ale ona nie bardzo chce, mówi ten z dalekiego i narzeka, seksu za mało.
Ten z bliskiego opowiada o swoim małżeństwie. Że w domu ma 4 sypialnie, i 4 żony. Do pierwszej chodzi w poniedziałki, do drugiej we wtorki, w środę wiadomo a w czwartek do czwartej. W piątek zaś do meczetu modlić się idzie, bo to religijny człowiek. W weekend zaś do Dubaju zabawić się jedzie i po burdelach chodzi…
Rozmarzył się się Hindus.
chwalisz się czy żalisz Kocie?
czy tylko powtarzasz?
katechezę można zmienić, i tak usłyszysz co ma być dla ciebie.
Ależ oczywiście, że powtarzam. W tej kategorii nie ma kotów, są ludzie, jest ludzkość. Kot leży pod ławką i słucha. Co usłyszy to zapomni ale czasem coś zostanie, coś poskleja i powtórzy.
Zrozumienie tej rozmowy to wielka ulga dla skostniałych poglądów. To część „Masażu umysłu”. Na wschodzie jest tak, na zachodzie tak, na północy i południu jeszcze inaczej. Jaka jest norma? Ta rozmowa dowodzi, że nie ma uniwersalnej normy dla wszystkich ludzi. Że narzucenie schematu z zewnątrz ZAWSZE jest błędne! Jednak ZAWSZE! ZAWSZE! ZAWSZE! ZAWSZE! ZAWSZE! Działamy w ten sposób – odnosząc się do wartości ZAWSZE błędnych, działających właściwie jedynie w szczególnych wypadkach. Spożywamy owoc… . I to wyrzuca nas z raju. Im częściej, tym dalej.
Ból jest wprost proporcjonalny do odległości od raju.
Jeżeli żyje się nawet w/g schematu i jest z tym baaaaaaaardzo dobrze, to znaczy że to odpowiedni schemat, nie ważne jak go się nazwie. Jeśli jednak jest źle to trzeba do innego schematu. Nie można się naginać, bo to dobre ale krótkotrwałe. Tak jak te Bezwartościowe wtedy Wartości.
Jeżeli to się rozumie to nie ma bólu,
A ciąg dalszy w formie ” kawa na ławę ” w Braniodawaniu.
Ciekawa kategoria, jeszcze niespotkana. Czasem warto coś podsłuchać
Tu emocje wzięły góre, widac prywatną gre słów. Co Cie tak rozdrażniło Dagmo?? Pytam jako popaprany psycholog.
Wasz dialog przypomina anegdote pt: Pan zdał a Pani się zdawało, i wyobrażało.
Czemu się też zdenerwowałas na moją katecheze, uczenie religii to nie wstyd, poza tym trzeba wszystko słuchać.
Rozumiem, ze to jedna z tych Pań ze zdjęć w Indiach??
Wiele lat parcowałem jako psycholog, i masz race ludzie męczą sie w popieprzonych systemach, czują się źle jak nie pasują do tego, myślą że są źli. Zamiast wszystko piedzielnąć i iść do innego systemu. Dzieciakom też wpajamy reguły beznadziejne. Ale za takie pogąd wylatuje się z pracy.
Emocje są ludzkie, a zatem… żyję, skoro czuję.
Fotki? pomyłka, fałszywy trop.
Jako psycholog pewnie wiesz również, że czucie i myślenie to dwie różne kategorie. jakby inna bajka. zdenerwowanie mija, zresztą jak wszystko w życiu.
Można zmienić system, i tak najczęściej poruszamy się jak ten chomik w klatce, tam jest takie kółko, gdzie można się nabiegać i nawet zmęczyć. każdy ma swój schemacik. nawet sobie często z tego sprawy nie zdaje.
Marzenia, cóż, są demokratyczne i dla ludzi. I warto je mieć. A jeszcze lepiej je spełniać. A już super jest, jak się spełniają same. Ot, takie hinduskie czary mary. Ale polecam wyprawę. Warto, po prostu zrób pierwszy krok.
Warto zajrzeć ponad brzeg własnego talerza. Dla Europejczyka to niezła szkoła. Może przynieść kolosalne zmiany.
A ten z środka powiada : – mam jeden pokój i podłogę, mam wiele sypialń a nawet burdel, a wszystko w jednej kobiecie.
Tylko jak to zrobić rozmarzyli się hindusi ………i każdy został przy starym sprawdzonym
Czyli przy tym co każdy chciał mieć.
Trzeba się zastanowić schemat narzucony, czy dobrowolnie wybrany. Demiurg pisze, za odejście od schematu, można wylecieć z pracy ( wyleciałeś ? ) i w zależności od tego jak odbierzemy wyrzucenie z pracy tak potoczy się nasze życie. Utratę pracy można zamienić w zawodowy sukces.
A przytoczona anegdota chyba trochę za mocna Drogi Demiurgu.