Tak, jestem pacyfistą – Chcę wojny!

31 01 2011

wojna_bogow Szykuje się straszna rzecz.

Pokojowa demonstracja. Latem w Niemczech ma odbyć się 30 lecie wielkiej organizacji, aby usensownić to cudowne święto, tematem przewodnim będzie POKÓJ na świecie. Jak tu się nie przyłączyć, i nie kibicować? Przecież to takie wzniosłe i dobre… Bo przecież wojna to ZŁO. I my jej nie chcemy. Od setek lat nikt jej nie chce a ona wybucha! Więc musimy pragnąć pokoju i wtedy wojen nie będzie! Cudowne rozwiązanie. Skandujmy razem. PO KÓ JJJ!!! PO KÓ JJJ!!!  PO KÓ JJJ!!!  PO KÓ JJJ!!!

Widzisz, i wojny już nie będzie, „zamienimy bagnety na lemiesze”.

Ale, pamiętam, jak byłem mały, demonstracje w braterskim Kraju Rad, MIR!!! wsiegda… a potem … Czeczenia, Bałkany, Bliski Wschód i takie tam lokalne mordy Afrykańskie.

MIR!!!!

Więcej już nie będzie wojen ! Przyłączcie się, będziemy skandować! PO KÓ JJJ!!! PO KÓ JJJ!!!

Oczywiście (patrz poprzednie wpisy) w 80%tach słychać będzie krzyk 20% skandujących. :) )

A tam, zaraz straszna rzecz. W zasadzie, trzeba mieć jakieś hobby. Demonstrowanie, spotkanie ludzi, wspólne świętowanie, co w tym złego w końcu.

A jednak. Mnie demonstracje pokojowe lekko smucą. Jak nie będzie wojen to jak robić wojenne filmy? :) )

A serio, to jestem pacyfistą i za wolnością i za wojną dla tych co chcą. Myślę, że z wojną jest jak z dzieckiem, które chce coś zrobić  a rodzic nie pozwala. Więc dziecko nie robi tego dopóki rodzic patrzy, kiedy się odwróci, ciach, obrus przecięty. To był ważny eksperyment.

Wojna, walka, pragnienie takiego doświadczenia jest w nas. Często nieuświadomione, ale jest. Powinniśmy pomóc, zapewnić osobom chcącym, przeżyć takie doświadczenie. Może zginą! Może, ale będą to osoby, które świadomie podejmują to ryzyko. Żadnych przypadkowych ofiar!!!

Czy ktoś ze mną pójdzie na demonstrację? Z transparentem Chcę Wojny!!! Dla tych co chcą!!!

….A jaki dokument można by nakręcić z takiej wojny co?

Nie możesz być prawdziwie wolny nie mogąc pójść na wojnę!



Prawo Pareto i… jest jeszcze gorzej

31 01 2011

100 lat temu kolega zaproponował proporcje 20 do 80, i wielu się z tym zgadza. Myślę jednak, że te proporcje są inne 10 do 90 a może nawet 5 do 95 (tak sobie spekuluję), jeżeli dodamy sensowność działań, straty na komunikacji i z powodu odroczonego „podatku ekologicznego”. Myślę, że dotarliśmy do końca skali… absurdu działań codziennych opartych na wartościach zewnętrznych.

Z drugiej strony prawo Pareto jest bardzo optymistyczne. Pozostawia przestrzeń, wskazuje nasz ogromny potencjał. Pokazuje, że są nieodkryte mechanizmy rządzące przepływem, które nie poddają się edukacji a organizacja musi brać pod uwagę 80% balastu (i podnieść cenę).  Co prawda frajerzy (my?) uporczywie trzymają się swoich 20 procentowych  posad z powodu wypracowanego wcześniej dyplomu, lub forsują ciała poświęcając na pracę 12-14 godzin czasu, to widać, że  łatwo zachwiać tą strukturą, również konkurencji. Możemy się też pocieszyć, że działania wojenne też podlegają temu prawu. Szacuje się, że tylko co 7 żołnierz strzela, żeby zabić (podobne proporcje?).  A jeżeli chodzi o wojnę to:

Proponuję ogłosić: Chcemy wojny! (dla tych co chcą, oczywiście)