Skrzyżowanie dróg po warszawsku i keralsku

23 05 2011

Są dwa sposoby na ruch w mieście. Europejski  i Azjatycki.

Cywilizowany – uporządkowany, na skrzyżowaniach są światła, wszyscy jada 80km/h. Należy znać zasady, kto kiedy ma pierwszeństwo, co znaczą światła, wszyscy używają  kierunkowskazy i jest zakaz używania sygnałów dźwiękowych  itp. Jazda jest przerywana światłami, policja nakłada wysokie mandaty.

Chaosu – np. w Indiach w wielu miejscach ruch odbywa się na zasadzie wypełniania pustej przestrzeni. Nikt nie używa kierunkowskazów, za to wszyscy trąbią. Większe pojazdy mają pierwszeństwo, policja jest jakby jej nie było. Ruch odbywa się płynnie bez zatorów, choć czasem mocno spowolniony.  Dla Europejczyka dojechanie gdziekolwiek to wieeelka niewiadoma.

Oba sposoby maja tę wadę,  że drogi są ustalone i kosztowne, pomiędzy jeździć się raczej nie da,  zdarzają się wypadki, problemy z zanieczyszczeniem, hałasem itp.

...jesteś aniołem z genialnym GPSem...

Są potrzebne, bo prowadzą do miejsc/ludzi w które PRAGNIEMY dojechać, gdzie możemy załatwić sprawy, do szkół, miejsc pracy, domów znajomych. Przewozi się też nimi z hurtowni do sklepów towary które PRAGNIEMY posiadać.

Pomiędzy drogą cywilizowaną a indyjskim chaosem jest wiele pomysłów pośrednich i aktów desperacji, pomyłek i innych piętnowanych występków ( niektórzy to nawet pod prąd ruch robią a inni w noc ciemną zawody urządzą). Bohema :)

Pomiędzy, to to, czym zajmuje się duża i mała polityka, bywają wojny o rację drogową.Tu wójt, prezydent ma swoje zdanie, ulepsza, tu zdejmie tam nałoży. Jest co robić

I wszystko z sENSEM Panie, z sENSEM.I z zyskiem, dla tych co surowce i władzę mają.

….

Tylko że, użytkownicy asfaltu to anielskie istoty co skrzydła pod kurtką chowają. Jak z autek wyjdą to …latać potrafią. A wtedy nie potrzebują drogi, benzyny i państwa wcale. Wypadków mało, wolności dużo. Zawody -proszę. Szybko, wolno, jak chcesz. I z kim chcesz. A każdy BOSKI.

SENS w celu! Nie w narzędziu.

Ale jaki ten SENS? Nie wiem, jestem kierowcą walca, układam asfalt. Teraz już wiecie :)


 



Lokalny Guru, wioskowy szaman i wiedźma

20 05 2011

Bóg się rodzi… może teraz właśnie jest Jezusa (kodu Jezusa) zmartwychwstanie?

Nieważne, że trochę,  „prawdziwa” myśl jest zniekształcona indywidualnymi przekonaniami.

Są wśród nas ludzie – przekaźniki, drogowidze i nie powinny to być osoby osoby szczególnie aktywne medialnie na szeroką skalę. Raczej lokalnie, działając w sąsiedztwie terytorialnie lub sąsiedztwie ideowym.

Korzystajmy z tych, którzy wiedzą, innych, którzy czują, innych, którzy potrafią, innych, którzy walczą, innych, którzy są silni, innych, którzy są elastyczni, i jeszcze innych, którzy są specjalistami w szczególnie rzadkich zadaniach. Wszyscy są potrzebni do budowy tego organizmu – ludzkości.

Ale jak?  …znaleźć aktywność dla siebie, lukę, swoje miejsce. Być puzzlem w tej układance, połączyć się z sąsiednimi i być jak w domu. Być w MIEJSCU MOCY.

Poniżej trochę inna koncepcja miejsca mocy, jak czujesz, jak wolisz…

I dbajmy o konkurencje:

http://www.fioletowyplomien.com/

 

 



Tylko jak?…tańcz, baw się, puszczaj się, kochaj niewłaściwych i…

19 05 2011

I to jest bardzo ważne pytanie. Dziękuję.

Odpowiedź miałem od razu, jednak po chwili wszystkie moje rozwiązania zostały związane niemożliwością. Tworzyłem nowe i nowe też w końcu były  nie do zrealizowania. Dobra, myślę sobie, to może jeden mały, maleńki krok w kierunku bezwarunkowego chcenia i… wbił mi się kolec w czoło?

Akurat w naszej kulturze wzorcem dla wielu, samcem Alfa jest gość przybity do krzyża (…każdy swój krzyż niesie…) . Każdy jego ruch to ból, gwoździe w dłoniach i stopach, głowa (myśli też?) cierniami uwięziona.

On wzór – uwięzienia.

Śmierć i zmartwychwstanie – nadzieja?

Jezus nieważny, Tam go nie ma a ludzie też związani.

Jak więc zrobić niemożliwe?

Tak:

Najpierw określmy fakt. Jesteśmy związani.

Chcemy się wyrwać, zejść z krzyża? Tak, i już działa prawo przyciągania.

Pierwszy krok to chęć chcenia! Wspieranie w sobie tej idei. Choć upadek co chwila.

Drugi,  działanie! Rób co chcesz!

Trzeci, obserwowanie czy działanie to chcenie moje, czy innych. Na podstawie „możliwie swoich” chceń określenie siebie.

Czwarty, obserwacja chceń innych, tolerancja, pomoc poprzez współdziałanie.

Piąty, już jesteśmy w raju, wszystkie!

I co? …Kur…Niemożliwe!

Teoria teorią, a praktyka jest taka.

Istnieje na rynku metod wiele. Klasztory, aszramy, kursy, warsztaty i inne spa. Jaskinie w himalajach i domki na mazurach. Vipassana, i inna joga. Dzięki nim, możesz na chwilę zejść z krzyża i przejść się parku …wysadzonym krzyżami. Twa radość ich jęki.  Ty chodzisz, po mokrej od łez i krwi ziemi. Miłego spaceru.  Ty i oni to jeden organizm. Kiedy trans, medytacja, jakuzzi lub orgazm się kończy, wracasz na krzyż i jęczysz jak oni. Schodzisz i wchodzisz. Zwariować można…po czasie.

Wyżej wymienione SPA maja jeszcze jedną zaletę – mają SKOK (Stefczyka, bo Chmielewskiego nie!) , rodzaj banku, akumulatora. Grupa zasila bank, ty się wspólną praktyką, modlitwą, sevą( służba na rzecz organizacji) , łączysz i pobierasz dawkę energii na dzień, tydzień itp. Dzięki owej energii łatwiej się na krzyżu wisi i okazjonalnie do parku schodzi.

Za swe usługi SPA pobiera kasę, bo kasa jest głównym konserwatorem krzyży. A wyobraź sobie, co by się stało, gdyby Ci kasy zabrakło. Krzyż by się w połowie złamał i wisiałbyś (człowieku)  …w niewygodnej, zgiętej pozycji :) )

Faktem jest, że niektórzy użytkownicy SPA i ich dyrektorzy (papa,guru, mistrz itp.) wydają się być …zadowoleni. Jak to mówi Ravi Shankar – założyciel fundacji Art of Living – Człowiek szczęśliwy to taki co ma dużo energii.

I to jest to co mogłaś wybrać ! System lub system.

Zapomniałbym, jest jeszcze jedna pewna metoda! ŚMIERĆ. Po śmierci da się żyć! CHYBA. To może strzel sobie w łeb!!!. Ale do tego trzeba mieć przynajmniej jedną rękę wolną :( . No i zakazany sprzęt!

Dziś możesz wybrać SIEBIE. Pozytywny EGOIZM. Egoistyczna SEVA życia. Dajesz i bierzesz. JESTEŚ, określa zdolności i możliwości. Współpraca utworzy CIAŁO – otaczające nas środowisko. System powiązanych …serc?… komunikujących się MIŁOŚCIĄ ( temat „M,miłości” skończony!). A oszczędzona energia da CIAŁU możliwość działania. Wstanie po swoim śnie  (a może śmierci?) i…zrobi Co chce, ale to już nie moja i nie Twoja sprawa  :)

Niemożliwa jest ta,  jedynie słuszna (  :) )  ) ścieżka rozwoju (wzrostu). ŻYCIE.

Albo posłuchaj drogowidzów: tańcz, baw się, puszczaj się, kochaj niewłaściwych i śmiej się z konsekwencji z podobnymi sobie. Żyj, żuj i żulem nie gardź. Dokop się do pierwszych fantazji, kup wibrator, nagraj ostry film, poleć a Arkiem do Indii (mój krzyż się chwieje). Rzuć w matkę tortem. Powiedz głośno hasło otwierające czakrę serca  „..a pierdol się! „, a potem „…sama wiem co chcę…”. I powtarzaj ją tak często jak poczujesz, że Ktoś/Coś Cię do czegoś zmusza a konsekwencje będą straszne.

Wiem, to niem-r-oż-jksd-liwe,  to może zaufaj błędom?

Ameon Hlołk Pa Ta

 


 

 

 



Największe odkrycie wszechczasów! [PL Napisy]

17 05 2011

Jeszcze nie skończyliśmy tematu Miłości, miłości (wielkość liter ma znaczenie), i związków „po przyjacielsku” a tu:

Największe odkrycie wszechczasów! [PL Napisy]

Ponieważ  cały ten blog jest właśnie o tym, pozwalam sobie na użycie, jako energia wspierająca.

Choć z jednym się nie zgadzam, a nawet zgadzam. Jaka energia? Najpierw było słowo, i słowo ciałem się stało. Czyli energią = materią. Nieważne jak to zwał, to wszelkie problemy, również z pierwszego zdania biorą się z nieświadomości. A idąc za treścią filmiku, poznając siebie poznasz wszechświat = Boga = wszystko. A, że wszechświat postrzegamy jako nieograniczone dzianie się, zachęcam do dziania i poznawania się = samookreślenia wszechświata.

Górzyście dziś co?

 



Manifest tych którzy znają drogę

11 05 2011

o kurwa, popłakałem się



Gumka myszka i krytyka papieska

1 05 2011

Czyżbym krytykował zachowania wiernych, a nawet wielkich? Każdy ma prawo wierzyć w co i kogo chce…. Pod warunkiem że tym kimś będę ja, i to tylko w moje koncepcje :) ) .

A poważnie:

Wystarczy zastosować w oprogramowaniu umysłu te dwa zdania i …większość problemów mamy załatwione.

  • bezwarunkowy szacunek dla woli każdego i każdego.
  • Pojawia się wtedy naturalne ograniczenie wynikające z konfliktu interesu pomiędzy elementami

Każde inne podejście zakłóca mi odbiór obrazu.

Obraz jest taki: pod ścianą stoi biurko, na biurku leży notebook, parę kartek białego papieru, długopis, ołówek i 6 mazaków w foliowym opakowaniu. Czerwony, niebieski, zielony, żółty, czarny, brązowy. Zasilacz, dwie ładowarki, USB i cienka nokia, stos różnych papierzysk, rachunków, monitów, wizytówek, folderów. Pacynka Łoś brązowo-beżowa, dwa czarne szklane lingamy boga Sziwy, mały metalowy odlew  wielogłowego Ganeszy. Cztery rozładowane akumulatory AA i osiem zużytych, do utylizacji – leżą od roku :) ,  i ….gumka myszka.

Tak wygląda obraz z mojej perspektywy. Z góry. Mogę dokładnie określić przeznaczenie poszczególnych przedmiotów, pamiętam jak działa, skąd się wzięły itp. No, może ta pacynka-łoś stanowi dla mnie pewną zagadkę :) . Ale na ten temat mam kilka koncepcji i może kiedyś …poznam prawdę.

Nas jednak interesuje tytułowa myszka-gumka. Zmieńmy perspektywę i wcielmy się w byt gumki:

Jestem sprężysta, biała, choć czasem pobrudzona na czarno-szaro, jestem nośnikiem informacji a nawet sztuki (napis, logo i rysunek myszki), pamiętam moją funkcję i sukces z wykonanego zadania, i utratę ciała. Wbity długopis znudzonego ucznia. Gumka doświadcza silnego kontaktu z papierem i ręką (związanego z funkcją), podstawowego z biurkiem (oczekiwanie, spoczynek), oraz klęski – długopis. Jest

 

Aby obraz był kompletny wszystkie elementy muszą mieć swój byt. Mają określony kształt, funkcje i relacje z resztą obrazu, ze środowiskiem. Niektóre elementy są bardziej skomplikowane, niektóre mniej, podobną funkcję inne całkiem inną. mazaki są na przykład zupełnie takie same ale różnią się kolorem. Notebook jest bardzo złożony a funkcje zmienną w zależności od oprogramowania.

Załóżmy, że Guru to komputer, bo największy i najbardziej skomplikowany i najczęściej dotykają go ręce i ta wielość programów. On też ustali zasady jak powinno się wyglądać, jak otwierać i zamykać pokrywę, że trzeba podłączyć się do prądu itp. W swojej mądrości (oprogramowane jest różne (filmy, gry, internet, inne) dopuszcza nawet różnorodność form i funkcji, jednak podstawowe zasady są niezmienne. Nawet stara się pomóc. Przez USB podłącza wszystkich do prądu, pobiera opłaty, choć sam nie płaci. Organizuje system edukacyjny pamięć RAM i logika CPU jest dla niego esencjonalna….i

Ty. Jesteś myszką. Oni to papiery.  Ja to…..? Inni to reszta.

Jesteś rozcięta aby się otworzyć, na imitacji ekranu wyświetlana jest imitacja wiedzy, kabel USB masz wpięty w… ale z racji dobrej izolacji twojej gumowej natury…nic nie płynie.

Papiery płoną, Ganesza iskrzy, Inni się buntują… Lingamy wiedzą swoje i szykują wojnę…

Ja siedzę na górze i …piszę bloga….Niech każdy robi, co chce, wygląda jak chce. On wie najlepiej czy ma być sprężysty, czy twardy, czy ma mieć dużo pamięci, czy ekran, czy ma udawać łosia, czy być nim naprawdę. Kto z kim ma współpracować? To też od środka niech sobie stwierdzą… Może Jest ktoś kto siedzi przy biurku, może użyje, funkcję okreśki

Czy ja krytykuję Papierza, czy Gumkę? A może Obraz?

I jeszcze jedno, ten obraz jest dużo, dużo bardziej skomplikowany.

Obraz kompletny?

Widok z gory



Z Osho po prawdzie

26 10 2010

To co OSHO tu mówi jest przecież oczywiste…. tylko jak to zrobić? To może być CEL.

…znalazłem to na facebooku, niechcący ;)

długie trochę, ale na końcu też jest nieźle, ja dałem radę.

dalej niż OSHO?

Fragment książki „Bliskość” Osho.

Żaden związek nie może się rozwijać jeśli się kontrolujesz. Jeśli pozostajesz sprytny i starasz się ratować i chronić siebie, to spotykają się jedynie osobowości a esencje pozostają samotne. Wtedy relacje nawiązuje jedynie twoja maska, nie ty. Gdy dzieje się coś takiego, w związku są cztery osoby zamiast dwóch. Spotykają się dwie fałszywe osoby, a światy dwóch prawdziwych – pozostają rozdzielone.Istnieje zagrożenie, że jeśli staniesz się prawdziwy, nie wiadomo czy związek będzie w stanie znieść prawdę, autentyczność; czy będzie na tyle silny aby przetrwać burzę. Istnieje takie ryzyko i to przez nie ludzie bardzo się pilnują. Mówią to, co powinno być powiedziane, robią to, co powinno być zrobione; miłość, w większym lub mniejszym stopniu, zamienia się w obowiązek. Ale wtedy to, co prawdziwe pozostaje nie nakarmione, esencja nie dostaje pożywienia. Staje się coraz smutniejsza. Kłamstwa osobowości są ogromnym jarzmem dla esencji, dla duszy. Ryzyko jest rzeczywiste i nie ma gwarancji, ale powiem ci, że warto zaryzykować.Co najwyżej związek się rozpadnie. Ale lepiej jest być osobno i być prawdziwym, niż być nieprawdziwym razem. Będąc nieprawdziwym nie poczujesz satysfakcji. Poczucie błogości nigdy się nie pojawi. Pozostaniesz głodny i spragniony, będziesz się włóczyć w oczekiwaniu na cud.Zanim stanie się cud musisz coś zrobić: zacznij być prawdziwy. Zaryzykuj to, że związek może nie być wystarczająco silny aby to udźwignąć – prawda może okazać się zbyt trudna, nie do zniesienia – ale wtedy związek jest nic nie wart. Więc trzeba przejść ten test.Dla prawdy zaryzykuj wszystko; inaczej pozostaniesz w stanie odłączenia. Będziesz robił wiele rzeczy, ale żadna z nich nie przydarzy ci się naprawdę. Będziesz zmieniał miejsca. ale nigdy nigdzie nie dotrzesz. Wszystko stanie się absurdalne. To tak jakbyś był głodny i wciąż marzył o jedzeniu – smacznym, przepysznym. Ale marzenia to marzenia; to nie jest prawda. Nie możesz zjeść nieprawdziwego jedzenia. Przez chwilę możesz się oszukiwać, możesz żyć w świecie fantazji, ale sen niczego ci nie da. Odbierze ci wiele rzeczy i nie da nic w zamian. Czas twojego życia, w którym używasz sztucznej osobowości jest zwyczajnie stracony; nigdy nie odzyskasz go z powrotem. Te same chwile mogą być prawdziwe, autentyczne. Nawet najkrótszy moment prawdy jest lepszy niż całe życie w fałszu. Więc nie bój się. Umysł będzie ci mówił abyś chronił siebie i drugą osobę, abyś zachował bezpieczeństwo. Tak żyją miliony ludzi.Freud przed śmiercią napisał w liście do przyjaciela, że z jego obserwacji życia – a obserwował naprawdę głęboko, nikt nie robił tego tak dogłębnie, tak wytrwale i naukowo jak on – wypływa pewna oczywista konkluzja: że ludzie nie potrafią żyć bez kłamstw. Prawda jest niebezpieczna. Kłamstwa są bardzo słodkie, ale nie są prawdziwe. Przepyszne! Mówisz słodkie nic do swojego kochanka, a on w zamian także szepce ci do ucha słodkie nic. A w międzyczasie życie przepływa wam przez palce i wszyscy zbliżają się coraz bardziej do śmierci.Zanim nadejdzie śmierć, pamiętaj o jednej rzeczy: przed śmiercią musisz przeżyć miłość. Inaczej żyjesz w próżni, całe twoje życie jest daremne, jest pustynią. Zanim nadejdzie śmierć, upewnij się, że przeżyłeś miłość. Ale jest to możliwe tylko dzięki prawdzie. Więc bądź prawdziwy. Dla prawdy zaryzykuj wszystko, nie chodź z prawdą na żadne kompromisy. Niech twoim podstawowym prawem będzie: nawet jeśli będę musiał poświęcić siebie, moje życie, poświęcę je dla prawdy, ale nigdy nie poświęcę prawdy. Niezwykłe szczęście będzie twoje, doznasz nieziemskiego poczucia błogości.Gdy jesteś prawdziwy, wszystko staje się możliwe. Gdy jesteś sztuczny – stajesz się jedynie fasadą, malowidłem, twarzą, maską – nic nie jest możliwe. Ponieważ przy sztucznym dzieje się tylko to, co sztuczne, a przy prawdziwym to, co prawdziwe.Rozumiem ten problem, problem wszystkich kochanków, że w głębi duszy boją się. Zastanawiają się czy ich związek będzie na tyle silny aby przyjąć prawdę. Ale jak można wiedzieć to z góry? Nie ma wiedzy a’ priori. Człowiek musi się w coś zagłębić aby to poznać. Jak chcesz dowiedzieć się czy przetrwasz burzę i wichurę na zewnątrz, siedząc w domu? Nigdy nie przeżyłeś burzy. Idź i zobacz! Próby i błędy to jedyny sposób. Idź i zobacz – może zostaniesz pokonany, ale nawet jeśli, to staniesz się dzięki temu dużo silniejszy niż jesteś teraz. Jeśli ci się nie uda wygrać, a potem znów i znów, to i tak przecież kolejne przeprawy przez burzę wzmocnią cię. Nadchodzi dzień, gdy człowiek zaczyna cieszyć się burzą, zaczyna tańczyć w burzy. Wtedy burza przestaje być wrogiem – to również jest okazja, dzika okazja żeby być. Zapamiętaj, że byciu prawdziwym sobą nie towarzyszą wygody, inaczej przydarzałoby się wszystkim. Istnienie nie pojawia się wtedy, kiedy sobie tego życzysz, bo wszyscy by go doświadczali. Pojawia się tylko wtedy, gdy ryzykujesz, gdy poruszasz się wśród niebezpieczeństw. A miłość to największe niebezpieczeństwo z możliwych. Całkowicie cię pochłania.Więc nie bój się. Zagłęb się w nią. Jeśli związek przetrwa prawdę, będzie piękny. Jeśli umrze, wtedy to również dobrze, ponieważ zakończył się kolejny sztuczny związek i będziesz w stanie zagłębić się w inny, prawdziwszy, bardziej trwały, bardziej dotykający esencji.Zapamiętaj na zawsze, że nieprawdziwość nigdy nie popłaca; wydaje się, że jest inaczej, ale ona nigdy nie popłaca. Jedynie prawda popłaca, chociaż na początku nigdy nie wydaje się być czymś, co się opłaci. Wydaje się, że wszystko zniszczy. Jeśli spojrzysz na nią z zewnątrz wydaje się być bardzo niebezpieczna, okropna. Ale tak jest tylko z zewnątrz. Jeśli wejdziesz do środka, prawda okaże się jedyną piękną wartością. A gdy zaczniesz ją pieścić, próbować jej, będziesz chciał więcej i więcej, bo da ci to zadowolenie.Czy zauważyłeś, że łatwiej jest być szczerym wobec obcych? Ludzie podróżujący pociągiem zaczynają rozmawiać z obcymi i mówią o rzeczach, których nigdy nie powiedzieli swoim przyjaciołom, ponieważ rozmowa z obcym jest bezpieczna. Po pół godzinie dojedziesz do swojej stacji i wysiądziesz, zapomnicie, o czym rozmawialiście. Więc to co powiesz nie ma znaczenia. Z obcym nic nie ryzykujesz.Ludzie rozmawiający z obcymi są prawdziwsi i otwierają swoje serca. Ale rozmawiając z przyjaciółmi, z krewnymi – ojcem, matką, żoną, mężem, bratem, siostrą masz nieuświadomione zahamowania. Myślisz sobie: „Nie mów tego, możesz go zranić. Nie rób tego, to się jej nie spodoba. Nie zachowuj się w ten sposób, ojciec jest stary, może doznać szoku”. Więc człowiek się kontroluje. Stopniowo, prawda zostaje ukryta w piwnicy ciebie i stajesz się bardzo sprytny i przebiegły w operowaniu tym, co fałszywe. Fałszywie się uśmiechasz, uśmiechem, który jest tylko namalowany na twoich ustach. Mówisz miłe rzeczy, które nic nie znaczą. Nudzisz się ze swoim chłopakiem, ze swoim ojcem, ale mówisz „Tak się cieszę, że cię widzę!” A w środku coś krzyczy: „Zostaw mnie w spokoju!” Ale wypowiadasz na głos coś zupełnie innego. Wszyscy robią to samo; nikt nie zdaje sobie z tego sprawy, ponieważ wszyscy płyniemy na tej samej łodzi.Osoba religijna, to taka, która wychodzi z tej łódki i ryzykuje swoje życie. Mówi: „Chcę albo być prawdziwy albo nie być wcale. Ale nie będę sztuczny”.Spróbuj tego niezależnie od konsekwencji. Nie żyj sztucznie. Związek może być wystarczająco silny. Może wytrzymać prawdę. Wtedy jest bardzo piękny. Jeśli nie potrafisz być szczery wobec osoby, którą kochasz to kiedy potrafisz? Gdzie? Jeśli nie potrafisz być szczery z osobą, która wydaje ci się, że kocha ciebie – jeśli nawet przy niej boisz się wyznać prawdę, obnażyć się duchowo, jeśli nawet wtedy się chowasz – to gdzie indziej odnajdziesz miejsce, w którym możesz być całkowicie wolny?Oto co znaczy miłość: przynajmniej w obecności jednej osoby możemy być całkiem nadzy. Wiemy, że ona nas kocha, więc nie zrozumie nas źle. Wiemy, że kocha więc znika w nas strach. Człowiek może ujawnić wszystko. Człowiek może otworzyć wszystkie drzwi, może zaprosić żeby weszła do środka. Człowiek może zacząć uczestniczyć w istocie drugiej osoby.Miłość to uczestniczenie, więc nie bądź fałszywy przynajmniej w stosunku do osoby, którą kochasz. Nie mówię żebyś poszedł na targ i tam był prawdziwy, ponieważ stworzyłoby to niepotrzebne kłopoty. Ale zacznij od ukochanej, później od rodziny, później od innych ludzi. W końcu nauczysz się, że bycie prawdziwym jest tak piękne, że jesteś gotów wszystko za to oddać. Potem spróbuj na targu, a prawda stanie się twoim sposobem na życie. Alfabet miłości, prawda, muszą zostać przyswojone przez twoich najbliższych, ponieważ oni na pewno zrozumieją.



Fraktale

27 09 2010

I jak tu uniknąć plagiatu.



Świadomość uproszczona

24 09 2010

Pewnie to już było, ale

Czerwony garb na równinie. Na grani, betonowa niedokończona piramida. Z wnętrza rozciąga się widok na obie strony góry. Może kiedyś będą tu okna – obrazy, teraz powietrze chłodzi przeciskając się między skałami. Można sie poczuć jak ten …pomiędzy. 

Na dole koty, uczeń, staruszka i …mistrz.

Wiatr przynosi uproszczoną myśl:

Rodzisz się ze świadomością „zero” ( przypominam o uproszczeniu). Nie wiesz niczego, ŻYJESZ. Doświadczasz świata leżąc, będąc noszonym, karmiony. Świat się tobą opiekuje. Wyzwalasz miłość w otoczeniu. Czasami, niektórzy, z pewnych przyczyn zamykają się na otoczenie. Świat zewnętrzny nie ma do nich dostępu. Uznamy takich ludzi  za chorych psychicznie. W opiekunach wyzwalają miłość?

Ale ty jesteś zdrowy!!! Umiesz czytać!!!. Wiesz że jest otoczenie, grawitacja, powietrze, jedzenie, inni. Przez pierwsze lata uczysz się chodzić, mówić i słuchać. Opanowujesz system reakcji na zmienne otoczenia. Przeżywasz emocje. Wyciągasz wnioski. Poznajesz normy: metr, moralność, etykę. Wiesz jak żyć.

Twoja świadomość ewoluuje, z krzyczącego noworodka stałeś się dzieckiem proszącym. Zamiast kraść w sklepie, kupujesz. Zamiast gwałcić obiecujesz małżeństwo. Otoczenie potwierdza twoje wartości, ludzie szanują cię, robisz dobrą robotę i dobrze ci płacą. Dla wielu to świadomościowy koniec kariery.

Ale ty już jesteś na trzy: Zaczynasz się nudzić. Uczucia to handel, produkty to lipa, a lipa to drzewo. Teraz jesteś rewolucjonistą. Przeciwko schematom. Stajesz po drugiej, słusznej stronie. Oni są źli, my wiemy jak powinno być. Wielu utknęło w tym punkcie.

Wiatr mówi dalej:

Cztery: stajesz pomiędzy. Walka? Z kim? Masz wątpliwości. Każdy ma rację? No co ty? Zaczynasz wariować? Iść w prawo czy w lewo? Do przodu czy wracać? Czy może stać? Schemat dawał cel, kreatywny umysł podpowiadał rozwiązania. A teraz? Jak wybrać między dobrym a dobrym? Bo nie jesteś w stanie zobaczyć zła! Może to jakaś choroba? Może dają na to rentę? Może warto rozejrzeć się za najlepszym? Czytasz to? Rozumiesz? Witaj w czasie „Może”.

Pięć:

Zaczynasz mówić. Mówisz inaczej, działasz inaczej. To co mówisz jest projektem, chceniem, życzeniem. Łączysz przeciwności, określasz średnią. Jednocześnie jesteś w starym schemacie lub w nowej rewolucji. Od otoczenia nie uciekniesz (chyba że do jaskini jakiejś).  Teraz jesteś w „Myślę, że”.

Sześć:

Nabierasz pewności. Linie AKA łączą Tamto z Tym. Projekt zaczyna się materializować. Pomału reorganizuje otoczenie, zajmuje przestrzeń. Wcześniej wypowiedziany projekt staje się „Prawdą” zaczyna żyć. W projekcie jest cel. „Może” znika. Uniwersalne łączenia przesyłają moc. Tu jak Tam i doświadczenie rozwiewa wątpliwości. Teraz jesteś w „przepływie”. Jako w niebie tak i na ziemi? Tak mówisz wszystkiemu. Używasz chcenia i reagujesz na chcenie. Liczy się tylko twoje chcenie, liczy się tylko jego chcenie .  Kompromis nie występuje. Ewentualnie kosmetyczna….elastyczność. On i Ty to jedno w działaniu.

7:

Tam jeszcze nie byłem :)



Alfa i Omega, kto to zrobił?

14 09 2010

Kiedyś, jakieś dwadzieścia lat temu? Jak zawsze zupełnie przypadkiem byłem w Toruniu. I tam, na rynku była wystawa. Zbiór współczesnych prac wielu autorów. I tam moja idealna pamięć zapamiętała tylko jeden obraz. Wielkie białe płótno, z czarną jakby w pośpiechu naszkicowaną  treścią. Bez formy? Nie pamiętam  kto to zrobił, ale pamiętam treść, i mam nadzieję, że nie pominąłem niczego. Że są …wszystkie członki :)

Wielki obraz Alfa_Omega

Pytanie: kto to zrobił?

Pytanie 2: gdzie jesteś wodzu?

Szybka, moja interpretacja:

Świat podzielony jest na dwie strony. Mężczyźni rywalizują używając narzędzi (religie, broń, inteligencja, sztuka) z powodu pragnienia (stojące członki). Na tym poziomie są wojny, nieporozumienia, postęp, rozwój cywilizacyjny, cierpienie, frustracja, wygrana i przegrana, dobro i zło.

Ten co łączy (czy jest wodzem?) On WIE (trzyma książkę Alfa i Omega), stoi pomiędzy, jest z prawej i z lewej. JEST, sądząc po wzroście bardziej JEST. Ale jest poza rywalizacją. No i ma problem z impotencją :( . O czym wiszący członek dobitnie mówi.

I tu kończy się męska część świata. Natomiast gdzieś z boku niezauważona stoi ONA. Ona zawsze JEST wielka jak ten co łączy.