Poznanie 07
16 01 2012…dałem się szybko poznać, wybrali mi śliczną, różową koszulkę w moim „rozmiarze”…tylko ten kolor?
Kategorie : Bez kategorii, człowiek 1-3, człowiek 4-, Indie ogólnie, Indie relacja 2012
…dałem się szybko poznać, wybrali mi śliczną, różową koszulkę w moim „rozmiarze”…tylko ten kolor?
Miałem ostatnio mniej myśli …:) Ale czy więcej akcji? Haha
Pan niżej sugeruje, że 2012 to fizyczna przemiana świadomości związana z grawitacją ziemi….posłuchaj zresztą sam.
Moja propozycja – rób co chcesz bo chcesz (oczywiście szanując innych chcenie)jest idealnym reduktorem zbędnych myśli a wzmacniaczem akcji. On mówi o odkotwiczeniu. Ja proponuję puszczanie i odwartościowywanie – TO TO SAMO! I stanie się to automatycznie
Już nie mogę się doczekać.
Tylko czy Ty wiesz co to znaczy …mniej myśli?
…prawie chciałem pojechać, prawie, bo nie pojechałem w końcu. Obejrzałem filmy i … nie podobało mi się
. Ale co tam, i tak jestem za!
Co więcej mam nawet pomysł jak zadowolić oburzonych i siebie też.
Oburzeni maja rację – człowiek zasługuje na … wszystko, czego potrzebuje do pięknego godnego, zdrowego życia. Organizator życia społecznego – rząd kraju, rządy krajów powinny zapewnić taką możliwość. Kasa na to jest – wystarczy … zabrać bogatym i rozdać biednym. Jest nas więcej, więc nie powinno być problemu
Stary numer! Francja, Rosja, Janosik… inni
Ale co potem, historia mówi, że znów pojawią się nowe elity i arystokracja, miliarderzy, sekretarze itp. Stary numer! Ok, więc załóżmy – człowiek zasługuje, ale i elita zasługuje. I teraz to połączymy! Wystarczy stworzyć takie warunki, aby zaspokoić te potrzeby – naturalne prawo do bezstresowego życia i realizacji „elitarnych” potrzeb.
Oczywiście temat jest szeroki i skomplikowany. Szczegóły powinny być opracowane przez specjalistów, należy wykonać symulacje działania pomysłu.
Ostatecznie „użytkownicy” zdecydują gdzie chcą mieszkać – wśród „wolnych” czy wolą drogę elitarnej kariery.
Oburzają się na kasę i podatki i banki więc niech żyją poza tym systemem.
Uszanujmy te dwa modele życia!
Założenia dla wszystkich: kompromis humanizmu.
Dla obu modeli nadrzędną wartością jest człowiek, jego dobro i możliwość rozwoju. Na dziś mamy tylko, jedynie słuszny system. Należy stworzyć przestrzeń do zagospodarowania przez „oburzonych”
Propozycja dla oburzonych:
Wystarczy zapewnić każdemu skrawek ziemi aby ona w sposób automatyczny utrzymała go przy życiu. Wielkość ziemi – do obliczenia. Ziemia nie może być na własność – nie można jej sprzedawać, posiadać. Trzeba zapewnić bank nasion, system edukacji…jak to robić, żeby się najeść i mieć czas na „co chcesz” – permakultura!
Można tak to zorganizować, że docelowo społeczności takie nie obciążałyby systemu – żyliby bez pieniędzy (lub z własną wewnętrzną walutą). Zamieniając ewentualne nadwyżki na narzędzia, środki komunikacji itp. W tym systemie każdy jest wolny, nic nie musi. Jeżeli nie chce pracować, powinien dostać schronienie i wystarczającą ilość jedzenia itp. Takie próby już są, tylko trzeba o tej możliwości zacząć nauczać w szkołach
Prawie jak w filmie z poprzedniego wpisu uwzględniając warunki klimatyczne itp Wtedy okaże się w praktyce jaki model jest dla ludzi fajniejszy – czy będziemy niewolnikami pracodawców, banków i „ułatwiającej życie” technologii, czy natury?
Wiem, dwa obozy, silni i słabi. Utopia! Ale każdą rewolucję wspierali silni współczujący, więc może teraz też? Dodatkowa pomoc w drodze:
… aby lepiej zrozumieć nowy sposób działania naszej szkoły pani Halinka pokaże państwu film:
-Dyrektor mówił dalej po projekcji filmu -hmm, takich filmów zresztą znajdziecie w sieci wiele. Najczęściej zwalczają przekonania innymi przekonaniami … ale tu jest stosunkowo delikatnie
…autorzy zwracają uwagę na funkcje edukacji, jako psychologiczne narzędzie przystosowywania dzieci do systemu w którym będą żyły…dzieci hodowane wg społecznych zasad utrzymujacych ten absurdalny system przy życiu. Nie podają jednak skutecznej recepty. Owszem, proponują promowanie indywidualnego myślenia (to jest OK) ale wieżą też, że czytanie większej ilości książek poprawi sytuację. Nie zauważają, że książki to również media – jak telewizja, tylko z poprzednich stuleci
.
My chcemy pójść dalej, przystosować dzieci do systemu nadrzędnego – natury – lub jak wolisz – chrześcijańskiego „Królestwa Bożego”. Nazwa nieistotna. Zakładamy, że w każdym dziecku (człowieku) jest odpowiedź dotyczaca jego i jego w środowisku. Zdrowa, wolna jednostka stworzy zdrowe środowisko. I taki jest cel naszej edukacji… Nie wiemy, jaki jest plan natury. Dotychczasowy plan natury stworzył środowisko takie jakie jest teraz. Nie oceniamy. Akceptujemy. Akceptujemy i cenimy każda indywidualność wyrażoną sukcesem i porażką. I z ciekawością odkryjemy nowe otoczenie. Chcemy… – Nie dokończył zasypany pytaniami z każdej strony.
Halinka (miało być bez pani!) włączyła jeszcze to, bo dowcipne też…
Ale gdzie jest sztandar
Z dziećmi w szkole, ostatnio (rok temu) było nudno i smutno. A dziś? SZOK!!! Na środek wyszedł dyrektor, poprosił abyśmy wszyscy – dzieci, rodzice i nauczyciele usiedli w kręgu. Powiedział, że nazywa się Andrzej i jest dyrektorem tej szkoły to znaczy, takim kapitanem, jak na pirackim statku.
Od dziś mamy się do niego zwracać po imieniu, dzieci też! SZOK!!! Robimy szkolną rewolucje. Możemy to zrobić bo jesteśmy małą szkołą i tak powinno być, że wszyscy się znamy, a nawet się POZNAMY i to powinna być rola szkoły. Powiedział, że teraz będzie inny sposób nauczania.
Stawiamy na INDYWIDUALNOŚĆ i WSPÓŁPRACĘ, na siłę i słabość osobowości i wzajemne uzupełnianie. Rodzicom opadły szczeny. Większość nie wiedziała i nie rozumiała o co chodzi. Dzieci patrzyły po sobie. Dodał, że nie będzie stopni !!! Jedyna forma oceny to ocena …AUTENTYCZNOŚCI ucznia. Co więcej tej ocenie podlegają też NAUCZYCIELE. Teraz szczena opadła nauczycielom. Kapitan zachęcał również rodziców do uczestnictwa w zajęciach i również poddaniu się ocenie.
Całe to spotkanie dotyczyło klas 1-3. Andrzej zaskakiwał dalej. Nie będzie planu lekcji i klas. Wszystkie klasy będą wymieszane. „Lekcje” zaczynają się teoretycznie o 8 a kończą o 15tej. W każdej jednak chwili, każdy - uczeń, nauczyciel może zrobić sobie przerwę. Można w dowolnym momencie dołączyć lub odejść. Klasą będzie grupa składająca się z ok 30 uczestników (ograniczenie powierzchniowe pomieszczeń szkoły). Każdorazowo mogą to być te same lub inne osoby. Lekcja zaczyna się od AUTOPREZENTACJI…. każdy po kolei wyraża siebie i swoje samopoczucie i wszystko czym w danej chwili akurat żyje. Nauczyciel, po swojej autoprezentacji będzie koordynatorem, prowadzącym aby zachować maksymalną autentyczność i prowokować do PRACY. Pracą będzie skupienie się każdego uczestnika na swojej domenie, chęci, będzie to stopniowe odkrywanie indywidualnego talentu….
Będziemy też uczyć się autentyczności chwili – nawet jak będzie nam się wydawało, że tracimy czas lub nic się nie dzieje i wszyscy najchętniej zdrzemnęli by się, to należy szanować tą chwilę i …iść spać. ….wszystko co jest, jest DOBRE – powiedział kapitan. Zakładając, że swoim działaniem, nie zmusza kogoś do czegokolwiek.
Następnie wniesiono na środek podium, takie jak na zawodach z 1, 2 i 3 miejscem. Kapitan zapraszał każdego na wejście na 1 miejsce czyli na NAJAUTENTYCZNIEJSZEGO JA. Uczniowie, rodzice i nauczyciele wchodzili na podium zgodnie ze swoją oceną autentyczności na dziś lub na jutro, czyli jak autentyczny będzie w przyszłości i każdy otrzymywał brawa i zachęcany był do autentycznej reakcji. Radość, smutek, obojętność wszystko nagradzane było brawami. Każde, nawet najmniejsze wyrażenie siebie było przecież cenne.
Kolejny SZOK to reakcje dorosłych uczestników – rodziców. Niektórzy byli w euforii, śmiali się, mówili o swoich słabościach, uczuciach, starych i skrytych miłościach. Dwie panie zwymiotowały, ktoś klęknął w koncie. Część była obojętna, część pukała się w czoło i groziła, że zabierze dzieci z tej szkoły. Dyrektor za każdym razem miło się uśmiechał i oklaskiwał każdą wypowiedź….
Co było dalej? I gdzie się podział sztandar?
Jedziemy i słuchamy radia. A tam o rzece, że jak uregulowana to woda za szybko spływa, to coś zaleje, to coś wysuszy i ciągle walczyć z nią trzeba. Sprawę zbadano i…jakiś decydent (kolegium może) doszedł do wniosku, że lepiej …przywrócić bieg naturalny. Sprzątnąć regulatory i zdać się na naturę, niech rzeka płynie, jak chce. Złożyli unijne wnioski i zaczną robić. Czyżby natura dawała sobie radę lepiej?
Och, to panu smutno, panie docencie. Pan napisał publikację, ktoś się doktoryzował, ktoś na uczelni wykładał, ktoś słuchał, zaliczał i z zapałem beton na brzeg wylewał. I co? Niepotrzebnie? Ale…przecież z czegoś żyć trzeba, i myślał, że będzie DOBRZE, że POPRAWI, USPRAWNI. I ta kariera, ten prestiż. A teraz co? To było bez sensu?
Co tam rzeka, to mała kasa. Taka medycyna! To dopiero CENNA WIEDZA. A leki to pieniędzy rzeka, dobrze uregulowana, wielokroć dyplomowana, certyfikowana, przebadana, wysoko ceniona, elitarna, NIEZBĘDNA. Tu, na razie, nikt nie powie, że natura da radę, że nie trzeba jej regulować. Tu nie, to za duża KASA RZEKA.
A nad tym wszystkim jest ….PRAWO i prawne regulacje. A jeślibyś pomyślał, że tu też natura dałaby radę, to po co by byli ci wszyscy prawnicy? Te kodeksy regulujące stosunki pomiędzy nami, te uczelnie, ci politycy. I? Kto by wtedy regulował to MORZE KASY?
O kapłanach nie wspomnę.
Ale może rzeki będą pierwsze i my, użytkownicy natury, pozwolimy jej na…naturalną regulację. Bo przecież …jestem jak rzeka, z Tobą się łączę, rozdzielam, tam dopływam. Jestem szybka i wolna, czasem stoję, paruję, jestem powietrzem i gradem i…oceanem i…źródłem znowu…
I bądź tu świadomy, i bądź ambitny, i baw się dobrze
Mimo że głoszę wszem i wobec, że rozwój osobisty ( a nawet duchowy) nie istnieje to … czasem wybieram się na jakieś warsztaty. Traktuję to wtedy jak bez przypadkowy impuls, inspirację. Ludzie tam jadący to zwykle jedna wielowymiarowa, transwcieleniowa rodzina. Często mam wrażenie, że znam ich od dawna.
Warsztat był praktyczny
a i temat atrakcyjny wielce wolnościowy więc … jestem.
I tak, jak ujęty pięknem Alp ujęło mnie piękno kobiet. Bóg/Natura w skali makro stworzył góry, a w skali mikro piersi. Wąwozem płynąca rzeka to pewnie powiększona joni. Reszta to urozmaicony krajobraz zjawiskowego piękna – ciała.
I tak jak ziemię, i zawarte w niej surowce, podbiliśmy, podzieliliśmy, a teraz nią handlujemy i grodzimy, tak stworzyliśmy ogromny zespół przekonań dotyczących ciała. W wyniku powstał wstyd, brak akceptacji, zawłaszczenie. Blokady, „czarne dziury” okryte odzieżą.
A seksualność? Od dziecka zawstydzana, pornogafowana, wykorzystywana i szantażowana.
Uzdrawiają nas chemicy i terapeuci, a wystarczy zrzucić łaszki i uprzedzenia.
Uzdrawiająca nagość, uzdrawiająca prawda. To pierwszy krok do przepływu, życia. A drugi to radość, ekstaza, to ….orgazm! I kiedy spotyka się człowiek z człowiekiem …następuje niezawodnie przepływ energii …seksualnej/twórczej i nie koniecznie jest to związane z prokreacją. Właściwe uruchomienie tej energii może wywołać energetyczny orgazm udrażniający integrujący ciało na niedostępnym wcześniej poziomie. Żyjesz.
I … umiem to zrobić
Są dwa sposoby na ruch w mieście. Europejski i Azjatycki.
Cywilizowany – uporządkowany, na skrzyżowaniach są światła, wszyscy jada 80km/h. Należy znać zasady, kto kiedy ma pierwszeństwo, co znaczą światła, wszyscy używają kierunkowskazy i jest zakaz używania sygnałów dźwiękowych itp. Jazda jest przerywana światłami, policja nakłada wysokie mandaty.
Chaosu – np. w Indiach w wielu miejscach ruch odbywa się na zasadzie wypełniania pustej przestrzeni. Nikt nie używa kierunkowskazów, za to wszyscy trąbią. Większe pojazdy mają pierwszeństwo, policja jest jakby jej nie było. Ruch odbywa się płynnie bez zatorów, choć czasem mocno spowolniony. Dla Europejczyka dojechanie gdziekolwiek to wieeelka niewiadoma.
Oba sposoby maja tę wadę, że drogi są ustalone i kosztowne, pomiędzy jeździć się raczej nie da, zdarzają się wypadki, problemy z zanieczyszczeniem, hałasem itp.
Są potrzebne, bo prowadzą do miejsc/ludzi w które PRAGNIEMY dojechać, gdzie możemy załatwić sprawy, do szkół, miejsc pracy, domów znajomych. Przewozi się też nimi z hurtowni do sklepów towary które PRAGNIEMY posiadać.
Pomiędzy drogą cywilizowaną a indyjskim chaosem jest wiele pomysłów pośrednich i aktów desperacji, pomyłek i innych piętnowanych występków ( niektórzy to nawet pod prąd ruch robią a inni w noc ciemną zawody urządzą). Bohema
Pomiędzy, to to, czym zajmuje się duża i mała polityka, bywają wojny o rację drogową.Tu wójt, prezydent ma swoje zdanie, ulepsza, tu zdejmie tam nałoży. Jest co robić
I wszystko z sENSEM Panie, z sENSEM.I z zyskiem, dla tych co surowce i władzę mają.
….
Tylko że, użytkownicy asfaltu to anielskie istoty co skrzydła pod kurtką chowają. Jak z autek wyjdą to …latać potrafią. A wtedy nie potrzebują drogi, benzyny i państwa wcale. Wypadków mało, wolności dużo. Zawody -proszę. Szybko, wolno, jak chcesz. I z kim chcesz. A każdy BOSKI.
SENS w celu! Nie w narzędziu.
Ale jaki ten SENS? Nie wiem, jestem kierowcą walca, układam asfalt. Teraz już wiecie
Najnowsze komentarze