Ania

8 01 2011

To było tak:  Na Goa w Arambolu mieszkaliśmy z Tobkiem na piętrze. Rano wyszedłem po nasze proste śniadanko. Parę bułek i cord (rodzaj jogurtu). Schodząc grzecznie powiedziałem pani siedzącej na poręczy „…morning” . Kupiłem bułeczki, cord, może wodę, Ją pamiętając. Na płocie dalej siedziała, a z łazienki wyszedł Łukasz „podróżnik”, i mówi czaść. No właśnie, Ania też z Polski. Ha. Ha.

Ania lubi w Indiach przebywać, pisze ciekawie o miejscach i ludziach. Zechciała podesłać coś na mojego bloga, więc biorę, czytam i wrzucam. Dziekuję Ci Aniu. Dorobię kategorię „By Ania” i tam to będzie. Fotki Ania podpisuje treścią, więc jak najedziesz na jakąś myszką to nazwa – podpis się pojawia.

Więcej o Ani dowiesz się z wpisu Ania by Ania

Na zdjęciu widać, że Ania zajmuje się reklamą hinduskiego piwa KingFisher.



GOA familijnie dzis

5 12 2010

Co sie robi w Arambolu?



Bollywood

24 11 2010

Oczywicie po Indyjsku – na 50%. Gwiazda chciala …one photo… jak moglem odmowic?