Człowiek Nikt

3 12 2009

Jestem Nikt.

Trzeba być bardzo odważnym, aby to powiedzieć. Kiedyś Sokrates powiedział „wiem, że nic nie wiem” a to znaczy jestem Nikt. Duchowy Janosik też musi być Nikim. Jezus to też Nikt. Janosik i Jezus to bezdomni buntownicy, podważający wartości systemu.

Do bycia człowiekiem Nikt trzeba dorosnąć. Tylko „starsi” wiedzą, że wartość bycia kimś to tylko iluzja. A wzmacniana pomyłką powagi to zwykłe kłamstwo. Kłamstwo, które zapycha  kanały świadomości. Pozostaje pół-życie, w uśpieniu.

Konsekwencją odzyskiwania świadomości jest przejście z Ktoś do Nikt. Z Zorby do Buddy. Trwanie w stanie Nikt (rodzaj błogości).   Metodą nie jest jednak droga Buddy. On proponuje wyeliminowanie pragnienia, źródła cierpienia. Ale to jest  tak trudne jak czyszczenie  ogrodu z chwastów. Musisz stale trwać na straży, bo pojawią się następne.

Ja wolę transformację pragnienia w chcenie. Pragnienie to chcenie z warunkami, dodatkowymi wartościami. Inaczej, pragnienie to chcenie z dodatkiem iluzji. Od 1 do 99% iluzji. Ta iluzja jest bardzo kosztowna. Dlatego tak trudno nieść ją przez życie.

Co więcej, to takie proste. Obserwuj chcenie. Delektuj się stanem Nikt.

Nikt.



Trudno być Janosikiem

2 12 2009

Niestety Janosiki źle kończą. Wykraczają poza system. Podważają stary porządek. Sprzeciwiają się WŁADZY. Dla oświeconych władza to władza-nie rozróżniają. Dla nas, zwykłych górali władza to państwo, unia, kościół.

Jeden Janosik 2000lat temu mówił: „królestwo moje jest nie z tego świata”. Niebezpieczny był. Zabili. Janosikowy zakon Katarów wybity został na jednej górze pod Pirenejami. Współczesny OSHO zarzucił zło chrześcijaństwu i obwiniał naszych dziadków, że zabiliśmy Indian i ukradliśmy ich ziemię (przecież niczyja była). Gdy jego głos stał się wyraźny…otruli pieniacza. Takich górali pewnie więcej, więcej było, martwi pewnie. Teraz sprzedają spreparowane zwłoki Janosików w budkach na targu i strzelistych budowlach albo w atrakcjach turystycznych takich jak ta w Punie. Niektórych, jak Soso (Stalin) werbuje się do władzy, i wtedy władza przeżywa…rozkwit :) .

Chłopaki od WŁADZY wiedzą co robią. Pozwalają zarabiać, ludzi więzić. Tylko nie podważać porządku, hierarchii.

Trudna dola Janosika, ale to każdy wie. A co z tą miłością?



Kiedy kłamię?

28 11 2009

Temat prawdy jest rozległy jak morze i nikt chyba nie zwiedził wszystkich wysp. Pozastanawiam się jednak nad paroma częściami tego bezkresu.

Zauważyłeś, że dekalog kłamie? Otóż, mówi się tam, że jest jeden Bóg, a dalej, żebyś nie mówił fałszywego świadectwa. Jeżeli jesteś katolikiem i mówisz komuś, że Bóg jest, to najczęściej kłamiesz (chyba, że Go znasz i wiesz że jest) .Ty wierzysz że On jest. Jeżeli mówisz, że wierzysz, że Bóg jest to jest to prawda . Sprawdź, jak często kłamiesz!

O co z tego, to przecież drobiazg. Jest, czy wierzę że jest. ?

Myślę, że to jednak nie jest drobiazg. Za konstrukcją zdania idzie nasza myśl. Mówiąc „jest” negujesz wątpliwości rozmówcy czyli jego wolność. Powoduje to zamknięcie fragmentu kanału komunikacji pomiędzy Tobą a rozmówcą. Szkodzicie sobie nawzajem.

No, może, ale tak raz kiedyś się zdarza, to nie ma znaczenia.

Niestety zamykanie kanałów to u nas nagminne. Kłamiemy (choć nie uznajemy tego za kłamstwa prawie zawsze), w pracy, że ją lubimy, w domu, że kochamy żonę, że smacznie gotuje, na ulicy panie kłamią wyglądem, że są wolne (choć uwięzione), makijażem, że mają dni płodne. Wszyscy kłamiemy co chwila oceniając zdarzenia. Co dobre, co złe, tu prawie zawsze kłamiemy.

Z tych codziennych kłamstw robimy sobie korki komunikacyjne. Stajemy się zamknięci, odizolowani od innych i co gorsza od SIEBIE!!!. I od Boga w którego wierzymy lub natury kiedy nie wierzymy. Nie bez powodu  „otwartość” nam się podoba. To stan swobodnego przepływu, bezwysiłkowego, naturalnego. Cechy człowieka „prawdziwego” to otwartość, siła wewnętrzna, tolerancja, brak agresji i strachu, współczucie, ufność. Człowiek 4  to etap konieczny.

OSHO i wielu innych mówi: medytuj aby dojść do oświecenia, a to KŁAMSTWO

Papierz mówi módl się, kochaj bliźniego, to też KŁAMSTWA. Bo skąd wiesz jak kogoś kochać? Jak się modlić do kogoś kogo nie znasz? Namawia Cię do kłamstwa. Myślisz, ale to autorytet a ta myśl to kłamstwo.

Aha, i jeszcze mój ulubiony tekst: Płacą nam za kłamstwa, prawda jest niedochodowa (zakładając że dochód to pieniądze, status społeczny i takie tam EGO ).

Myślorecepta:

Czytając to byłeś wkurzony? Popatrz na to odczucie, to właśnie PRAWDA.

Miałeś jakiś inny stan, zaobserwowałeś. To też PRAWDA.

Wydaje ci się to mało istotne? Zaobserwowałeś to? To co poczułeś, to PRAWDA.

Właśnie odblokowałeś kolejne kanały wewnętrzne. Pierwsze bloki puściły, jesteś zdrowszy i silniejszy. Prawda? Zaobserwuj to. TAK czy NIE ? Odpowiedź nie jest ważna. Jak jest naprawdę? Zaobserwuj i powiedz sobie PRAWDĘ.

Szukaj prawdy w życiu. Teraz i za chwilę. A jak zapomnisz, zaobserwuj: ZAPOMNIAŁEM.  Ale nie rób sobie wyrzutów, jest sukces. Bo zapomnienie jest prawdą.

I tak:

Nie oszukując siebie i innych, stworzysz warunki swobodnego przepływu. Przepływ usunie bariery. Wtedy rozpoznasz siebie, relacje z innymi i z Nim. Tak to widzę, to moja PRAWDA

Pa

I napisz mi prawdę, Jak Ci idzie z prawdą?



On był oświecony

26 11 2009

A przynajmniej tak mówił, a ja mu wierzę. Choć on nauczał: nie wierzcie mi, nie wierzcie nikomu. Wszystko sprawdzajcie. Medytujcie, dociekajcie.

Mówił też: wiara was ogranicza, największy problem człowieka to główne religie. Chrześcijanie, Muzułmanie i Żydzi ograniczają rozwój ludzkiej świadomości. Trzeba wątpić. Tylko wątpiąc możesz szukać. Religie wykluczają zwątpienie. Dogmat, słowo boże, tu nie ma miejsca na wątpliwości. Religia ma wiarę, że jest unikalna i jedyna, reszta błądzi. Tu też miał rację, wierzę mu.

Są we mnie dwa rodzaje wiary. Wiara we wszystko i w zwątpienie (przecież wszystko zawiera też zwątpienie).

Ale nie jestem oświecony, a przynajmniej tak mówię.

Oświecony OSHO mówił jednak, że każdy jest kompletny, w swoim wnętrzu doskonały. Nieoświecony ja wiem to przecież od dawna, a właściwie…uświadamiam to sobie. A więc czy potrzebujesz być oświecony aby być świadomym?

Nie musisz medytować, nie musisz czytać świętych tekstów ani śpiewać mantr. Jesteś kompletny i doskonały. Wystarczy, że uświadomisz sobie to. Ale jak, bez tych „duchowych” gadżetów? Bez kursów, warsztatów ( wyjątkiem jest podróż do Indii oczywiście ;) )?

Po prostu żyj, czytaj życie wokół. Świadomość przychodzi naturalnie, kiedy zanika chęć odgrywania zgranych ról. Kiedy wszystko jest powtórką, zaczynasz widzieć połączenia, uniwersalny motyw. Odczuwasz przyjemność. To co ogranicza nas to wiara w powód (prawie jak OSHO, co?), dla którego warto coś robić.

Teraz idziemy dalej: zdemaskuj powód. Twórzmy warunki do  realizacji chceń aby rozpoznać brak wartości. To możemy zrobić tylko w życiu, nigdzie indziej. Wierzę (czy to mnie ogranicza?), że w konsekwencji staniemy się oświeceni (koniecznie wszyscy!)…i na stałe.

łącz elementy, aż zobaczysz swoje stopy

łącz elementy, aż zobaczysz swoje stopy



Męski żart i Biblia

2 11 2009
Duchowi „reformatorzy” często próbują zmienić złe na dobre. I robią to z marnym skutkiem od tysięcy lat. Różne dekalogi, prawa, moralności i etyki niestety na nic się zdały.
Dowodów wiele na kartach historii, krótko przypomnę nowinki: duże wojny co 20 – 70 lat, małe co chwila, średnia wojenka na Bałkanach raptem kilkanaście lat temu. Okupanci kontra talibowie – ciągle trwa. Rodzinne konflikty domowe – codzienność. Codzienne oficjalne podatkowe i biznesowe robienie ludzi w wała ma się dobrze.
A przecież co tydzień, wierni idą do kościoła, nie kradnij, nie zabijaj, nie kłam i inne WIELKIE pouczenia słyszą. I nic. Ciągle tak samo. A może nawet gorzej. Niby postęp jest. Domy ładniejsze, samochody oszczędniejsze, nawet niektórzy zarabiają lepiej. To czujemy, że nie jest lepiej.
Co ja, zwykły Nikt może o tym powiedzieć? Z kościoła się wypisałem(choć rezygnacji nie przyjęli), Z różnych innych mniejszych kościołów zrezygnowałem. Wiele metod zastosowałem. Wielkie koło zrobiłem przez wszelkiego rodzaju ezoterykę i inne takie. Pustka. Normalnie, Nic.
A tu TAAKI temat. Normalnie… Nikt i Wszystko. Skrajności? To lubię.
Wspominam mój ulubiony Quiz biblijny używany najczęściej na nietrzeźwych imprezach w celu szokowania publiczności i dręczenia wiernych, bo mamusia kazali. I zauważam, że przez 20 lat nigdzie o tym nie słyszałem i nie czytałem. Cy nikt Tego nie zauważył? NIEMOŻLIWE!!
A jednak. Dzięki Doskonałej Pamięci i Doskonałej Inteligencji ( DPiDI ) , którą każdy bez wyjątku posiada, mało kto widzi tę nogę. Czyli fundamentalną rzecz, trzecią nogę od stołu. Bez której wszystko się zawali. Protezy są nietrwałe i (  uwaga, to jest ważne!!! ) niedopasowane do każdego indywidualnie.

Będzie Ci potrzebna Biblia:  Wszystko jedno jaka, więc Biblia online Wydawnictwo Pallottinum w Poznaniu, 2003

Tu jest właściwie wszystko. Łącznie z wegetarianizmem mieszkańców Edenu. Aż się dziwię, że nie widzę tu dużo kościelnego mataczenia. Ale do rzeczy, pierdoły odpuszczamy.

Bardzo lubię taki Quiz. Nazywam go katolicki Quiz bo najgorzej wypadają w nim właśnie katolicy. Wypróbujcie sami, ubaw po pachy!

Wprowadzenie: Jak wiecie Biblia nie jest zwykłą książką. To słowo boże, pisane pod wpływem natchnienia itd. Przecież wiesz. A sam początek – Księga Rodzaju jest fundamentem wiary. Tu jest mowa o tym jak powstała ziemia, człowiek, jak było przed upadkiem człowieka i po jego upadku. Czyli NAJWAŻNIEJSZE – FUNDAMENT. A bez fundamentu budować coś to….

Ale wracamy do quizu – efekt gwarantowany. A jak nie to zwrot kasy :-) ).

Pytania:
1. Ile było szczególnych drzew w raju?
2. Jak się nazywają te szczególne drzewa?
3. Co człowiek mógł robić w Edenie a czego nie?
4. Jaki owoc człowiek zjadł? I za to spotkała go kara.

Odpowiedzi będą różne, zabawne, czasem nawet prawdziwe. Rzadko ze zrozumieniem. Testuj rodzinkę!

A żebyś sam siary nie narobił oto ściąga:
1. 2
2. Pierwsze to drzewo życia, drugie to „poznania dobra i zła”
3. Co chciał. Miał tylko jeden zakaz – nie wartościować! Czyli symbolicznie nie zjadać owoców poznania dobra i zła.
4. Nie jabłko, nie gruszka, nie śliwka, czy inne cudeńka. Tylko owoc poznania dobra i zła.

Na bazie tych 3 rozdziałów można zbudować genialny system religijny. Teraz? Proszę bardzo:

1. Bóg (istota nadrzędna) jest twórcą „świata” czyli tego co nazywamy materią.

2. Stworzył ludzi na obraz i podobieństwo swoje. (1juga?)

3. Bóg robi co chce, jednocześnie pozwala człowiekowi robić co chce.

4. Sam jest nieśmiertelny i ludziom dał drzewo życia aby i oni byli nieśmiertelni.

5. Bóg stworzył kobietę czyli podział płci. Po zjednoczeniu płci człowiek uzyskiwał właściwości boskie czyli tworzył innych ludzi. (2juga?)

6. Człowiek miał wolną wolę – jest to związane z tym, że jak Bóg robił co chciał. Nazywał czyli tworzył rzeczywistość według boskiego wzorca.

7. Człowiek ulegał degradacji (gdzieś mi uciekła 3juga ale to może być czas Bogów hinduskich czy greckich)

8. Człowiek mimo „zakazu” posiadł zdolność oceny (kolejny etap, 4juga, przemiany Istoty boskiego człowieka w określonego karmicznie czyli przyczynowo-skutkową formą). „Zjadł” owoc poznania dobra i zła – rozwój ego, umysłu. Został wygnany z raju, nie ma dostępu do drzewa życia. Tworzy materialne środowisko na swój obraz i podobieństwo (kontrastów „dobre-złe”). Staje się „śmiertelny”.

9. Ale człowiek jest stworzony na obraz Boga, więc śmiertelność jest iluzją – reinkarnacja? Iluzja nawet w cyrku możliwa jest dzięki ograniczonej świadomości…widowni.

10. Najważniejszy! Powrót do drzewa życia, które jest w Edenie jest możliwy w tej chwili. Wystarczy robić to co Bóg lub Jezus. Czyli co kto chce bez oceny, z idealną tolerancją (też bez oceny) w stosunku do innych osób. Aby nie tworzyć karmy. Reszta Biblii jest o prawie karmy, czyli prawie przyczyny i skutku, więc zupełnie nam niepotrzebna?. W efekcie pozbywamy się frustracji, która zabija w nas miłość do siebie, poznajemy siebie, innych. Jesteśmy boscy czyli wspaniali. Kochamy! Siebie i innych. Tworzymy, a każde działanie jest uzupełnieniem działania innej istoty. Budzi się świadomość istoty nadrzędnej. Mamy udział w tej świadomości. Od dawna nie byliśmy tak idealnie szczęśliwi.

Tu chciałoby się napisać: Amen

A teraz  rajski dowcip:

Jedzie pociągiem dwóch kolegów do pracy.
-Jak to jest, być w raju?-pyta pierwszy
Po chwili namysłu drugi odpowiada : – Jak wychodzisz z domu do kochanki to żona jest zła na Ciebie?
-Tak!
-A jak wychodzisz od kochanki i mówisz że wracasz do domu to kochanka się wścieka?
-I to jak!
-No właśnie, a w raju obie byłyby zadowolone.