Smerfy 3D, zła Smerfetka i WIELKA IDEA

22 08 2011

Jak wiecie dziećmi trzeba się zająć. Można zabrać je do kina. Dzieci kochają smerfy, a najbardziej te w 3d i z popcornem na kolankach :)

I nic dziwnego, bo w smerfach ukryta jest WIELKA IDEA, wspomnienie i wizja nowej ery. Ale najpierw o Smerfetce, skąd ona się wzięła? Film odpowiada w prost o powstaniu Smerfetki – stworzył ja zły Gargamel! Jest więc tworem ZŁA. Pierwotnym zadaniem Smerfetki było skuszenie smerfów i doprowadzenie ich do siedziby złego Gargamela. Na szczęście Papa Smerf odczarował ją uwalniając z władzy Gargamela. Tak więc rodzina smerfów powiększyła się o żeńską przedstawicielkę, Smerfetkę. Jakie to powoduje kłopoty? Każdy chce od niej buziaka (podpowiada mi córeczka Martynka). A ona żadnemu (chyba) nie daje :)

Ale dość już o niej.

WIELKA IDEA to ta, że smerfy stawiają na poznanie siebie! Na określenie i ekspozycję swoich cech i talentów. Bohater jest bohaterski, Pracuś pracowity a Ciamajdzie nic nie wychodzi. Każdy ma imię określające cechę główną. Nie oceniają i tolerują każdą postawę. Nawet Ciamajda mimo, że sprawia problemy, ostatecznie jest niezbędny. Każdy smerf jest unikalną i niezbędną częścią całości. Nad wszystkim czuwa Papa Smerf (dobry ojciec?), wzór tolerancji i mądrości. Mózg społeczności niebieskich ludzików. Dodajmy, że smerfy nie potrzebują kasy, tylko…. tych Smerfetek za mało :( .

Bajka to, nie utopia :)

Niebieskie Pa

 



Film „Zero” „przypadkiem” pasuje do zwątpienia

3 09 2010

Oni ukryli się za scenariuszem, wynajęli aktorów. Potwierdzają obłęd z poprzedniego wpisu. Tak, podobny film zrobiono za oceanem ( nie pamiętam tytułu, ktoś przytomny przypomni w komentarzu?) ale to nic, obłęd po polsku jest mi przecież bliższy. Może rzeczy mniejszego kalibru ale równie chore obserwuję na co dzień. Naokoło i w sobie. Jestem świrem jak z „Dzień świra” i każdym z „Zero”. Tylko w „Zero” wszystko jest równie ważne, powiedziane zwyczajnie, bez historii, bez końca i początku, pomieszane, teraz wynika z przeszłości ale też z przyszłości. Codzienne szaleństwo jest czasem związane i nic z tym nie zrobisz. Smutne? Nie? Jestem szalony, to optymistyczne. To jak pierwszy krok – jestem alkoholikiem, narkomanem. Dopiero wtedy możesz się leczyć.

Lekarstwo to: obserwuj „teraz” jedyną rzecz którą możesz – Siebie. Powiedz co myślisz, co chcesz teraz. Pierwsza myśl? Ha, widzisz, jesteś świrem. I dobrze powiedz innym, że jesteś świrem, bo chcesz to czy tamto. Nie ważne jak to oceniasz. To jest teraz twoje chcenie. Nie ma ważniejszych, lepszych czy gorszych myśli i chceń. Wszystkie są częścią szalonego świata (kali jugi). Zaakceptuj wszystkie. MASZ DO TEGO PRAWO. Ale jeszcze nic nie rób! Zapytaj otoczenie, czy nie zechce Ci pomóc w  realizacji chcenia. Jak się zgodzą, to rób. Właśnie urosłeś, a oni z tobą ( i to jest prawdziwa SEVA)!

A co teraz chcesz?

Zero?



Władcy marionetek

16 03 2010

W oczekiwaniu na Wielkiego Ptaka włączyłem TV i… brawo. Film zrobiony przez ciało bolesne dla ciała bolesnego (tak powiedziałby Tolle).

A bardziej przyziemnie to dość szczery film o sprawach oczywistych, czyli o tym, że świat stoi na głowie.

Po ludzku „Władcy marionetek” traktują o politykach w Polsce. Kłamstwa i politycznie poprawne decyzje powodują tragedie zwykłych obywateli, niesprawiedliwość i marnotrawstwo. No cóż tak jest i nie tylko u nas. Tak jest wszędzie! I nic tego nie zmieni? Czy ktoś się jeszcze łudzi? Ano, większość. Śpiochy zapatrzone w konsumpcję i szarpiące między sobą dodatek do produktu narodowego brutto. My, wyborcy! Ostatnie sceny pokazują autora wrzucającego głos do urny. Ironia?

Nie po ludzku to: dzieci robią z nami co chcą a na dodatek myślą, że coś robią. Ha, hahahaha. Problem dotyczy polityki, biznesu i religii (większości jak nie wszystkich), a nawet nauki. Wszędzie tam małolaty rządzą. I organizują nam otoczenie.

Pytanie: chcieć coś zmienić, czy obejrzeć następny film ciała bolesnego aby przywrócić równowagę?

I co z tym zrobisz?

To koniec wpisu, ale nawiązując do Indii to tam na budynkach rządowych bywają takie napisy: „Wola rządu to wola Boga” i sprawa załatwiona. To wielki kraj, wieeeelka piaskownica.



Avatar i durni Amerykanie

12 01 2010

News radiowy „Avatar powodem złego samopoczucia wielu mieszkańców USA. Po obejrzeniu filmu widzowie mają stany depresyjne i myśli samobójcze. Nie chcą patrzeć na zwykły świat. Piękno i harmonia rajskiej Pandory tak kontrastuje z ludzkim chaosem, że niektórzy chcą się zabić aby odrodzić się na planecie podobnej do księżyca Pandory. A ci durni  Amerykanie zamiast fantazjować, powinni raczej skupić się na codziennej szarej rzeczywistości.”

Film rzeczywiście jest kiepski. Pozbawione głębi postacie, dziecięce uproszczenia, przewidywalność (parę nonsensów było nieprzewidywalnych). To wszystko wady scenariusza. Drugi tytuł to „Szybko zapomnisz”. Znam, a właściwie już zapomniałem wiele takich filmów. I czemu taki długi? Efekty to animacja 3D niby fajne ale…sztucznym naturę pokazać? Trochę jak plastikowe kwiatki.

Co dobre to to, co złe dla Watykanu i dla patriotów, nacjonalistów. I podobają mi się komentarze z tych linków. Koncepcja połączonego układu to nic nowego. My mamy to samo, tylko lepiej.

Dobre są ogony. To połączenie kablowe do łączenia się z netem.  My mamy wifi, w czwartej czakrze ( może i nie tam ale gdzieś jest). A natura jest super istotą, która wszystko fantastycznie reguluje. Jest kochającą swoje dzieci ( z ziemi i słońca powstałe)  matką, która na wszystko nam pozwala. Nawet na bzdurne zachcianki, grabieże, gwałty i wojny . I dlatego zasłania nam świadomość głupotą żebyśmy do woli  mogli się w to bawić. Stara jest chyba już ta nasza matka ziemia. Pełna oddania i tolerancji. Pocięta zmarszczkami granic, zmęczona orką i zanieczyszczona odpadami. Instalacje wojskowo-finansowo-marketingowo-medialne skutecznie zakłócają nasze wifi. I tylko patrzeć jak Stara umrze…. i narodzi się na mowo.

Toż to istny panteizm. Herezja.Watykan się sprzeciwi!

A tym młodym durnym Amerykanom znudziły się już plazmy, kompy fast-fuj-dy, i inne gadżety?

Uwaga!

Szukam sterowników do mojej karty wifi, bo coś się zrypało i nie działa. Jak nie znajdę, czeka mnie reinstalacja systemu.

Rozwiązaniem jest…totalny recykling Staruszki.



Dla Mnicha więcej o Soso

18 12 2009



Surogaci

2 11 2009

Surogaci to film, który warto zobaczyć  z jednego powodu. Najprawdopodobniej sami jesteśmy takimi surogatami. A właściwie lepszymi, wirtualnymi, jak z Matrixa. Tylko wizja  Matrixa jest bardziej odległa. Trudniej jest nam zaakceptować związek Matrixa z rzeczywistością. W Surogatach koncepcja materialnych maszyn, którymi sterujemy i przeżywamy fizyczne doświadczenia jest łatwiejsza do przyjęcia. Widzimy operatorów w swoich pokojach. Surogaci natomiast chodzą po ulicach, prowadzą samochody pracują. W wolnych chwilach spotykają się towarzysko, tańczą itp. Co więcej, operatorzy mogą używać ciał-maszyn młodszych, piękniejszych a nawet odmiennej płci. Reklamy, które widzą bohaterowie, mówią że dzięki surogatowi możesz robić co tylko chcesz. Nie musisz się obawiać, że zginiesz  czy zranisz się w wypadku. Surogat nie choruje ale potrzebuje energii elektrycznej, serwisu i ulepszeń. Okazuje się, że 98% ludzi używa surogata. Życie przenosi się na poziom surugatów.

Ten pomysł  jest oczywiście niepełny. Dlaczego? Brakuje paru dodatkowych składników. Pierwszy to autopilot drugi to wirtualna różnorodność. Autopilot to odpowiednik umysłu. Bo, czy jako operator nie chciałbyś zautomatyzować niektóre czynności swojego surogata? Na początek te powtarzalne czyli dojście do pracy, jazda samochodem, praca powtarzalna.

Miałbyś wtedy czas na czytanie jedzenie lub…zabawę innym ciałem-surogatem. Można wprowadzić system edukacyjny dla autopilotów aby surogaci realizowały bardziej skomplikowane czynności. Można wprowadzić system motywatorów, generatorów potrzeb aby stymulować zdolności kreatywne surogata.

Można a nawet trzeba wyposażyć go w strach aby nie ranił się zbyt często. Jeżeli operator jest starym i niekomunikatywnym facetem to mógłby zamówić symulację uczuć i elokwencję do swojego atrakcyjnego przedstawiciela…

I co? Jesteśmy w domu?

Ale ten film to fikcja! Ponieważ filmowy fotel służący do łączności z surogatem moglibyśmy podłączyć do komputera, do wirtualnej gry sieciowej( tu wyobraź sobie najlepszą grę 3D i pomnóż x100 jakość  grafiki,  odwzorowania fizyki inne efekty), otrzymałbyś …Matrix właśnie. A ponieważ gier może być wiele, światów wiele, różne koncepcje fizyczne, chemiczne. Światy zbudowane z informacji mogą być małe, duże, nieskończone. Z Bogami, smokami, duchami, galaktykami a nawet takie których nie możemy sobie wyobrazić bo …

jesteśmy surogatami?

Współczesna fizyka już 50 lat temu „odkryła”, że materii nie ma. Kolejne cząstki elementarne zawierają pustkę plus elementy „informacyjne”. Co więcej, dobrze nam znane z „natury” prawa fizyki nie działają na te cząstki. Dodatkowo wpływa na nie …myśl…może operatora?

Warto obejrzeć ten film, bo w uproszczeniu opowiada  o naszych początkach, o prymitywnych wersjach naszych przodków. Surogatach.

Pozdrawiam operatorów i przepraszam za demolkę w autopilotach surogatów.