Dla tych co mnie kochają. (Eckhart Tolle)

27 04 2010

Właśnie!

A dalej niż Eckhart Tolle: można tu dodać system doboru „na samca Alfa”. I wykazać naturalną „użyteczność” tego o czym mówi Tolle. Bo jakoś nie wspomniał, że dzieci się rodzą. I to jakie! Dokładnie dopasowane do warunków (systemu wartości i wypadkowej świadomości) współczesnego otoczenia. To co nazywacie miłością drogie panie to najczęściej zwykłe narzędzie zapewniające właściwe mutacje gatunku ludzkiego.

Ale gdzie w końcu ta Miłość?

Całą zabrał Khan!!! Złodziej jeden!!!



Dalej niż Wiwekananda (Swami Vivekananda)

22 04 2010

Kanyakumari Swami Vivekananda

Tam byliśmy, i co ciekawe on też ponad 100 lat wcześniej wyruszył z Bangalore, przez Majsur, Gaty Zachodnie i wybrzeże Kerali i Trivadndrum (Thiruvananthapuram) do Kanniyakumari (Cape Comorin) … To nasza trasa! potem wpadł z nami do Rameswaram i do Puducherry i odprowadził nas na lotnisko w Madrasie (Chennai). Nie wiedziałyście, prawda? Co więcej, towarzyszyła nam jego myśl. A nawet jej praktyczne rozwinięcie :) ) : „…ufaj sobie i ludziom, szanuj ich chęci. To droga do…wszystkiego. Nawet nie musisz myśleć o Bogu, czy nieskończonej świadomości duszy. Tego doświadczysz, kiedy rozszerzysz świadomość. Teraz zwróć uwagę na swoje chcę w tej chwili, nie oceniaj. Każda ocena to błąd uniemożliwiający poznanie siebie a w konsekwencji innych i Boga ( o ile istnieje)”

Trochę o:

Swami Vivekananda

I parę tekstów z książki:

KARMA JOGA
Sztuka „aktywnego” życia
Według
Swami Wiwekanandy

„Jeśli wierzycie we wszystkich bogów waszych prastarych
tradycji i w tych, których wam obcy przynieśli, a nie
macie wiary w siebie — nie ma dla was prawdziwego życia.
Wiara w siebie to opoka, na której wspiera się wielkość”.
Wiarę w siebie, w swoje, choćby jeszcze utajone,
niewidoczne możliwości, uważa za tak ważną, tak
nieodzowną, że mówi:
„Kto nie wierzy w siebie, nie może prawdziwie wierzyć
w Boga, bo tylko duch w nas może uznać istnienie Ducha
poza nami”. „Tego nazywam ateistą, kto nie wierzy
w siebie. Dawne religie uważały za ateistę człowieka nie
wierzącego w Boga. Ale nowa religia mówi: ten jest
ateistą, kto w siebie nie wierzy.”

I pomyśleć, że on to mówił 100lat temu. Tak, nowa religia powinna przestać zajmować się Bogiem. A zwrócić uwagę na to, co mamy pod ręką ( pod skórą). To prawda, to my, twór czegoś . To wartość sama w sobie to istnienie…Nie bez powodu istnieje różnorodność w naturze i w ludzkich chceniach. Jesteśmy świadomi, że należy chronić przyrodę, ginące drapieżniki. Kiedyś zabijaliśmy je jako szkodniki. Teraz oceniamy zachowanie ludzi i tych złych wsadzamy do więzienia. Rozbudowujemy prawo do niezrozumiałej skali. Może już pora zrozumieć swoją naturę i zaufać sobie. Stworzyć nową, praktyczną religię i porządek społeczny, oparty na indywidualnie prawdziwym sposobie zachowań, a nie na podstawie schematów, może i pięknych i dla wielu właściwych, to jednak do Innych nieprzystających. Tylko codzienna prawda doprowadzi do codzienności budowanej z szerszą świadomością. Wszystko będzie. Może nieoczekiwanie inne, ale wszystko.

Niektórzy czytając prace Wiwekanandy, z powodu utrwalonych wyobrażeń mogą odnieść wrażenie, że aby odnieść „duchowy” sukces trzeba, silnej woli, poświęcenia i ciężkiej pracy… Może nawet Wiwekananda tak myślał. To nie prawda!!!. Natura nie zna pojęcia Ciężkiej pracy, Nawet więcej: praca to nasz podstawowy problem!!. Aktywność tak, praca nie!!!. Natura działa zasilana chęcią i przyjemnością a nie zyskiem i poświęceniem.

Zatem aby osiągnąć wszystko nic nie musisz, wystarczy się skupić na chceniu, wektor przepływu energii zsynchronizuje się z wektorem świadomości, życia, miłości. Nie myśl o pracy, myśl o chceniu i znajdź chętnych do współistnienia.

Ważne!!! Nie oceniaj chceń. Każde twoje zachowanie chwalone i uważane przez jednych za dobre, przez jeszcze innych oceniane będzie negatywnie. Wiem, że mam rękę a nawet mogę ją użyć. Wiem że nie jestem w stanie oceniać, więc lepiej tego nie robić. Na chcenia innych odpowiadam chceniem nie oceną. Chcę w czymś uczestniczyć to robię to bo chcę a nie bo to dobre. Każdy ma prawo do swojego chcenia i nie chcenia. To jedyna rzecz, jaką powinniśmy szanować.

Świątynia na skale.

Kanyakumari_Vivekananda

Kanyakumari_Vivekananda_i_stopy

Kanyakumari_Vivekananda_i_stopy



Dlaczego Król miał piękny płaszcz a Arek pisze bloga?

11 01 2010

Nie wiem co dokładnie na ten temat wiedzą historycy, ale uczono nas, że w średniowieczu był system społeczny nazywany monarchią. Jeden władca rządził na określonym terenie. Wydawał rozkazy, zbierał podatki, ustanawiał prawo. Robił co chciał, ludzie musieli go słuchać. Podobnie było w przypadku tyrani

Pamiętasz filmy kostiumowe? Do króla, królowej poddani często zwracają się „wasza miłość”.  Podobnie do księcia, pana chłopi z podległych wiosek mówili „miłościwy panie”. Uczono nas, że był to system społeczny nazywany monarchią. Jeden władca rządził na określonym terenie. Wydawał rozkazy, zbierał podatki, ustanawiał prawo. Robił co chciał, ludzie musieli go słuchać.

Tylko skąd ta miłość w tej sytuacji?

Myślę, że sprawy wyglądały nieco inaczej. Osoby na szczycie, wspaniale ubrane, posiadające pałace i złote ozdoby wywoływały uczucie zachwytu, miłości. Wcześniej Hierarchia społeczna zbudowana była bardziej na miłości a nie na ucisku jak powszechnie się uważa. Zresztą, teraz też „ucisk” konsumpcyjny budowany jest na tej samej zasadzie. Reklama, produkty, ich wygląd i funkcjonalność wzbudzają zachwyt. Popatrz na współczesne telewizory, samochody, a nawet indyjskie ciężarówki. Na swój sposób są piękne.

„Bóg jest miłością”. Widziałem taki napis na jakimś kościele. Natura działa na podobnej zasadzie. Podzielona na obiekty (istoty o różnym stopniu zorganizowania) chcą przyciągane przyjemnością. Dlatego świat jest różnorodny i piękny. Obfitujący w pożywienie,  funkcjonalny dla wszystkich obiektów. Działa w teraźniejszości na zasadzie wymiany korzyści.

Natura chce aby ją kochać. Niestety, z pewnych powodów, zapominamy o tym. Dlatego człowiek szuka niecodziennych miejsc, doświadczeń, które mogą choć na jakiś czas wywołać zachwyt. Ten pierwotny powód działania, czyste chcenie. Są to momenty kiedy stajemy się świadomym elementem całości (zawsze jesteśmy elementem całości, ale zwykle nieświadomym uczestnikiem zdarzeń). Wchodzimy na niedostępne szczyty, doświadczamy pustki oceanu czy morza piasku. Zanurzamy w ramionach partnera. Wywołujemy narkotyczne wizje i religijne uniesienia. Czasami wpadamy w tarapaty a one bólem nas uczą. Im częściej świadomie chcemy, tym bardziej się rozwijamy. A z czasem chcenia te …wysubtelnią się. Wszystko będzie z nami. Odczyt chcenia natury będzie równy działaniu jakie podejmiemy. W szczęściu nazwiemy(nie nadając wartości)  tylko różne formy aktywności. Praca, wakacje, pogrzeb, wesele, chorobę, wojnę, milczenie, samotność, co chcesz. Wszystko to szczęście. Wszystko to miłość.

I po co piszę te rzeczy?

Abyś mógł kochać Naturę. Ona przejawia się. Jest otwarta i prawdziwa.

Abyś mógł kochać kogoś, on musi być. Prawdziwy On. Otwarty i prawdziwy.

Abyś mógł być kochany musisz być. Prawdziwy ty. Otwarty i prawdziwy.

Istnieje tylko jeden warunek miłości – poznanie. Więcej otwartości, większy przepływ, więcej miłości. Każde ograniczenie ekspresji, chcenia to osad, kamień, ograniczenie przepływu, zmniejszone odczucie miłości, szczęścia. Brak. Śmierć (choć organizm może jeszcze żyje).

Skąd to wiem? Od Sonii, całkiem szczerej suki (owczarek kaukaski).

I po co piszę te rzeczy?



Włściwie to o co mi chodzi(1)(Gosiu)?

24 12 2009

A tak, piszę to konkretnie do Ciebie Małgorzato.

Pewnie powstanie wiele części tego wpisu. Bo to, o co mi chodzi jest tak odległe od wszystkiego co znasz,  że powstaje wiele nieporozumień. Mówię na przykład „każdy powinien robić to co chce” a Ty myślisz: ktoś kogoś zabije, okradnie. Albo „chcesz cudzołożyć”. Ja wtedy mówię: każdy!, a to wymusza szacunek do woli innego człowieka. Jezus na przykład, propagował tolerancję i miłość bliźniego. Każdego, nawet tego „złego”. Dlaczego to robił? Niestety, organizacje wykorzystujące jego postać zwracają uwagę na promowanie „dobrych” zachowań, negowanie „złych”, a to jak widzimy z historii…nie działa! Jezus wiedział, że jesteśmy równi, ale o różnej świadomości, różne mają ludzie w różnym wieku zainteresowania. I to, że z czasem zainteresowania te wysubtelnią się. Podążą za… „duchem” nazwij go sobie „świętym”

Dlatego w wielu wpisach będę pokazywał, że korzystne jest danie Ci swobody w wyborach codziennych. Spowoduje to zmniejszenie frustracji, głębsze wejrzenie w siebie i w innych. Rozpoznanie istotnych ( a nie wymyślonych w agencjach reklamowych) potrzeb. Wreszcie poznamy słowo PRAWDA. Z tego powodu nieuniknione będzie przeniesienie się w TERAZ, czyli tam, gdzie jest istnienie, czyli życie ( to drzewo w raju „drzewo życia” Gosiu ) . Dlatego to zapomniane drzewo jest taaakie ważne. O Biblii jest tu

Niezrozumienie pojawia się również w kwestii, jak to nowe życie ma wyglądać. I tu niestety raczej będzie inne niż „nasze” znane. Jezus mówił o królestwie nie z tego świata. Zapewne masz swoją interpretację tego cytatu (Gosiu). Moja jest taka. Ograniczenie świadomości człowieka poprzez wartościowanie ( drzewo poznania dobra i zła) determinuje nasze zachowania (myśli) względem siebie, innych i środowiska (ziemi). A, że niszczymy środowisko to chyba fakt? Dlatego wszystko się zmieni. Będzie to królestwo nie z tego świata. Jakie? Zobaczysz.



Małżeństwo, kolejne kłamstwo.

21 12 2009

Jacy jesteśmy? mono, czy poligamiczni? Razem na krócej, czy dłużej? Wierni na zawsze? Twój model rodziny jest narzucony z zewnątrz, zdeterminowany otaczającą Cię kulturą. Czasami do Ciebie pasuje, czasami nie.

Raptem kilka tysięcy kilometrów stąd Eskimosi w ramach gościnności zapraszali sąsiada do łóżka swojej żony. Muzułmanie miewają kilka a bogatsi nawet kilkanaście żon. Kiedyś kurtyzany były szanowanymi kobietami, dziś to prostytutki i oficjalnie nie cieszą się uznaniem. Jeszcze paręset lat temu nasi przodkowie mieli prawo pierwszej nocy i oddawali świeżo poślubioną żonę władcy.

Ciekawe relacje ma również ludność tej społeczności:  Można bez ślubu

Teraz, okazuje się, że w niektórych krajach Europy 60%, a w Polsce  ok. 40% małżeństw rozpada się. I to są ci odważni! Reszta żyje razem w szczęściu i miłości! Przyjrzyj się sąsiadom. Wcale się nie kłócą, nie zdradzają, przydrożne panie odługują tylko singli i rozwodników. A przykładne żony nie mają ostrych marzeń z gwiazdą TV.

Jaki jesteś?

Jakie powinny być nasze związki?

Jak Cię wychowano i jaki kit wstawiasz teraz swoim dzieciom?

Jak jest naprawdę?



Supermarket

13 11 2009

Przechodzisz przez bramki. Zgodnie z aktualnymi potrzebami zwracasz uwagę na określone produkty. Masz małe dziecko, rozglądasz się za pieluchami, rozróżniasz marki, analizujesz rozmiar, ceny itp. Przy czym zupełnie nie zauważasz sprzętu ogrodniczego, zabawek dla starszych dzieci i tysiąca innych produktów.

Klienci, w zależności od wieku, sytuacji rodzinnej, zawodowej i zainteresowań zwracają uwagę na różne produkty. Jest też grupa produktów, które zwykle wszyscy kupujemy. Zdarzają się też promocje, reklamowe zakłócenia oraz kuszące batoniki przy kasach.

W sklepie jest również obsługa. Ktoś ustawia towar na półkach, są osoby sprzątające, ochrona. Magazyn i biura…

Rodząc się wchodzisz przez bramki do życia. Początkowo jesteś prowadzony przez opiekunów. Zgodnie z wiekiem zmieniasz swoje zainteresowania. Po piaskownicy przychodzi kolej na modele samolotów, potem randki, małżeństwo. Jesteś odpowiedzialnym rodzicem. Z półek świata zdejmujesz kolejne produkty. Czasem pytasz o drogę powołanych. Czasem skusi Cię jakaś promocja, czy reklama. Pod koniec chorujesz w kolejce do kosy…

…z pełnym koszykiem podchodzisz do kasy. Płacisz, a jak nie wydałeś  wszystkiego, możesz tu wrócić.

Tworzymy na „obraz i podobieństwo”.  Hala sprzedaży to fizyczne życie. Obsługa na hali to żyjący przedstawiciele dyrekcji. Administracja to istoty działające „obok” życia w części niematerialnej. Klienci to ludzie doświadczający różnych produktów. Kasa to śmierć…

I co, nie zgadza się?

No to może tak?

Bóg lub ( Ktośtam ) zbudował supermarket „Ziemia”. Było tam mnóstwo produktów czyli doświadczeń dla ludzi. Towaru było zatrzęsienie. Każdy mógł robić co chciał, i bawić się. Ludzie nie krępowali się siebie i dyrektora widzieli, jak chodził miedzy regałami. Nie wiedzieli, że są kasy, bo żyli wiecznie (mieli przecież drzewo życia). Ale w pewnym momencie nauczyli się rozróżniać ceny na regałach. Odkryli wartości poszczególnych doświadczeń i konsekwencje. Schowali się przed dyrektorem. Wstyd osłonił każdego przed sobą. Podzielono „Ziemię” aby zachłannie gromadzić dobra. Zaczęto również walczyć ze „złymi”  na rzecz „dobrych” zachowań. Podbijano narody przekuwając miłość na broń. Wymyślono nawet iluzoryczną walutę. Prawdy w akademiach szukano. Zabito obsługę, a nawet zastępcę dyrektora. Każdy musiał przez kasę/kosę  przejść.  A ponieważ nic z „Ziemi” wynieść nie mógł musiał wracać zamknięty w karmicznym kole.

Lepiej?



DPDI

9 11 2009

Przykład działania DP i DI.

„Przypadkiem”, kiedy pisałem Jaki jesteś zadowolony, dostałem taką codzienną inspirację z Krijajogi:

Prawdziwy duchowy poszukiwacz stara się o samorozwój w spójny sposób.
Życie duchowe nie jest dla marzycieli.
Duchowe bogactwa są ciężko wypracowane i nawet jeszcze trudniejsze do
utrzymania.
Radość i błogość, którą uzyskujemy poprzez te bogactwa nie mogą być zabrane
przez kogokolwiek.
Doświadczenie kim jesteśmy jest doświadczeniem Boga.

Lubię to dostawać, bo krótkie (nie jak ten blog) i wielopoziomowe. W tym przypadku: pierwsze 3 zdania są dopasowane do 3 poziomu. 4 zdanie jest z poziomu 4. A ostatnie chyba z 7-go.

I tak właśnie działa DP.  Zgodnie z wiekiem świadomości ( uproszczona klasyfikacja 1-7 poziomów ) zapamiętujesz tylko te informacje, które odpowiadają Twojej istocie. Nawet jeżeli „na siłę” zapamiętasz wszystko, Twoja DI weźmie do analizy tylko „właściwe” elementy.

Człowiek z poziomu 1,2 nie zapamięta nic!Jego i tak nie interesują takie sprawy.

Człowiek z poziomu 3 Zapamięta i wywnioskuje, że jeżeli chce się rozwijać duchowo, musi stać się „prawdziwym duchowym poszukiwaczem” a nie marzycielem ;) . A czy jestem godzien?

Prawdziwy duchowy poszukiwacz stara się o samorozwój w spójny sposób.
Życie duchowe nie jest dla marzycieli.

Potem ciężko pracować, i pilnować osiągnięć. Tu ryzyko frustracji  i strach przed utratą zdobyczy.

Duchowe bogactwa są ciężko wypracowane i nawet jeszcze trudniejsze do
utrzymania.

Człowiek z wyższych poziomów szybko zapomni 3 pierwsze zdania. Wie, że nie ma nieprawdziwych poszukiwaczy. A ciężka praca też nie dla niego.

Po przeczytaniu tego:

Radość i błogość, którą uzyskujemy poprzez te bogactwa nie mogą być zabrane
przez kogokolwiek.

Poczuje radość i błogość, dalej „nie doczyta” bo bogactwo już ma czy robi czy leży. Reszta to potwierdzenie, bo czegoś co ma bezwarunkowo, nie może stracić. Nie ma w nim lęku, bo o co?

Doświadczenie kim jesteśmy jest doświadczeniem Boga.

Oczy się zamykają, ostrość zanika…. Pełna świadomość cząstki jest świadomością całości, aczkolwiek może poza umysłem. Niezależnie od nazewnictwa Bóg, Natura, Ziemia, Słońce, Kosmos, COCHCESZ.

Jesteś skazany na….IGNORANCJĘ. Dlaczego w takim razie, warto wysilić czachę i myśleć o DPiI?

Dlaczego masz DP i DI?

Okazuje się, że Twój poziom ignorancji określa Twoja pamięć i inteligencja. Tylko, że Ty, z pewnych powodów (jeszcze nie napisałem z jakich) myślisz że są one ułomne, że coś zaniedbałeś, nie zrozumiałeś albo, oszukali Cię.

To nieprawda!

Wszystko jest super! Działa jak…zegar biologiczny. Nawet jak zarwiesz nockę lub dwie, to w końcu i tak system Cię uśpi. Tu nie ma miejsca na błąd. Dlaczego?

1. Bóg (lub COCHCESZ) jest wszechmocny i doskonały, i nie mógł stworzyć niedoskonałego człowieka.

2. Natura jest doskonale zorganizowana (będąc na poziomie 3-4 widać to świetnie) w skali mikro.

3. Natura jest doskonale zorganizowana w skali makro – kosmos, galaktyki, „nieskończoność kreacji”

4. Żadna „zła” rzecz w naturze (p.2 i 3), nie jest zła. Jest tylko konsekwencją doskonałości z większej perspektywy.

5. To Ci powie każdy „doświadczony oświecony” z dowolnej religii.

6. Istnieje świadoma i nieświadoma zależność pomiędzy Tobą a Naturą.

7. Ty tworzysz świat.

cdn



India girls. Czy większość Hindusek to prostytutki?

15 10 2009

Co byś powiedział na taką sytuacje?

Twój sąsiad uznaje, że jego córka (Patrycja lat 14) powinna wyjść za mąż. W gazecie znajduje ogłoszenie matrymonialne rodziny z innej części kraju. Chłopiec (Wojtek lat 16). Następuje spotkanie ojców, ustala się wartość wiana za dziewczynkę i datę ślubu. Oczywiście śluby w tym wieku to rzadkość, najczęściej rodzice aranżują małżeństwo po ukończeniu przez dzieci edukacji, czasem uzyskaniu stabilizacji zawodowej.
Wróćmy jednak do domu sąsiada. Odbywa się spotkanie młodych, poznają się, rozmawiają itp. Następne spotkanie to zaręczyny i ślub. Po paru weselnych imprezach Patrycja przeprowadza się do domu Wojtka gdzie dzieli z nim pokój, rodzą się dzieci. Patrycja służy rodzinie Wojtka i tak zwykle żyją do końca tego wcielenia. Tego rodzaju praktyki to norma.

Czy coś Ci to przypomina? Przychodzi Pan do agencji. Wybiera dziewczynę, płaci właścicielowi i używa. Pan nie oczekuje miłości, oczekuje usługi. Po godzinie odchodzi. Koniec

Są różnice. Układ w domu Wojtka trwa znacznie dłużej. Usługi Patrycji wykraczają poza sex. To również praca na rzecz rodziny Wojtka. Patrycja nie kocha Wojtka aczkolwiek liczy na to, że uczucie się pojawi. Wojtek? Postara się pokochać Patrycję. Przecież w Indiach rozwód jest rzadkością. Jakąś nadzieją jest horoskop robiony często przez rodziców przed ślubem. Ale, patrząc z naukowego punktu widzenia horoskop to bzdura.

Rozmawiałem z paroma Hindusami na ten temat. Żaden nie miał dobrego kontaktu z żoną, zupełnie inne zainteresowania. Co czuli ? Przywiązanie, szacunek, tak. Miłość?

W Waranasi, patrząc na przychodzące nad Ganges świeżo poślubione pary rozmawiałem z młodym studentem. Na moje wątpliwości co do sposobu zawierania związków w Indiach, przyznał, że wady są, ale wyliczył też wady „naszego” zachodniego sposobu na związek „bo kocham”. I musiałem mu przyznać rację. Żaden sposób nie jest dobry. Prawie każdy związek w Indiach i u nas nazwać można transakcją handlową.

Problem leży oczywiście głębiej. Ponieważ na naszym etapie świadomości nie potrafimy realizować bezwarunkowych związków. Opieramy się na przepływie energi w większym lub mniejszym stopniu.