Dalej niż Wiwekananda (Swami Vivekananda)

22 04 2010

Kanyakumari Swami Vivekananda

Tam byliśmy, i co ciekawe on też ponad 100 lat wcześniej wyruszył z Bangalore, przez Majsur, Gaty Zachodnie i wybrzeże Kerali i Trivadndrum (Thiruvananthapuram) do Kanniyakumari (Cape Comorin) … To nasza trasa! potem wpadł z nami do Rameswaram i do Puducherry i odprowadził nas na lotnisko w Madrasie (Chennai). Nie wiedziałyście, prawda? Co więcej, towarzyszyła nam jego myśl. A nawet jej praktyczne rozwinięcie :) ) : „…ufaj sobie i ludziom, szanuj ich chęci. To droga do…wszystkiego. Nawet nie musisz myśleć o Bogu, czy nieskończonej świadomości duszy. Tego doświadczysz, kiedy rozszerzysz świadomość. Teraz zwróć uwagę na swoje chcę w tej chwili, nie oceniaj. Każda ocena to błąd uniemożliwiający poznanie siebie a w konsekwencji innych i Boga ( o ile istnieje)”

Trochę o:

Swami Vivekananda

I parę tekstów z książki:

KARMA JOGA
Sztuka „aktywnego” życia
Według
Swami Wiwekanandy

„Jeśli wierzycie we wszystkich bogów waszych prastarych
tradycji i w tych, których wam obcy przynieśli, a nie
macie wiary w siebie — nie ma dla was prawdziwego życia.
Wiara w siebie to opoka, na której wspiera się wielkość”.
Wiarę w siebie, w swoje, choćby jeszcze utajone,
niewidoczne możliwości, uważa za tak ważną, tak
nieodzowną, że mówi:
„Kto nie wierzy w siebie, nie może prawdziwie wierzyć
w Boga, bo tylko duch w nas może uznać istnienie Ducha
poza nami”. „Tego nazywam ateistą, kto nie wierzy
w siebie. Dawne religie uważały za ateistę człowieka nie
wierzącego w Boga. Ale nowa religia mówi: ten jest
ateistą, kto w siebie nie wierzy.”

I pomyśleć, że on to mówił 100lat temu. Tak, nowa religia powinna przestać zajmować się Bogiem. A zwrócić uwagę na to, co mamy pod ręką ( pod skórą). To prawda, to my, twór czegoś . To wartość sama w sobie to istnienie…Nie bez powodu istnieje różnorodność w naturze i w ludzkich chceniach. Jesteśmy świadomi, że należy chronić przyrodę, ginące drapieżniki. Kiedyś zabijaliśmy je jako szkodniki. Teraz oceniamy zachowanie ludzi i tych złych wsadzamy do więzienia. Rozbudowujemy prawo do niezrozumiałej skali. Może już pora zrozumieć swoją naturę i zaufać sobie. Stworzyć nową, praktyczną religię i porządek społeczny, oparty na indywidualnie prawdziwym sposobie zachowań, a nie na podstawie schematów, może i pięknych i dla wielu właściwych, to jednak do Innych nieprzystających. Tylko codzienna prawda doprowadzi do codzienności budowanej z szerszą świadomością. Wszystko będzie. Może nieoczekiwanie inne, ale wszystko.

Niektórzy czytając prace Wiwekanandy, z powodu utrwalonych wyobrażeń mogą odnieść wrażenie, że aby odnieść „duchowy” sukces trzeba, silnej woli, poświęcenia i ciężkiej pracy… Może nawet Wiwekananda tak myślał. To nie prawda!!!. Natura nie zna pojęcia Ciężkiej pracy, Nawet więcej: praca to nasz podstawowy problem!!. Aktywność tak, praca nie!!!. Natura działa zasilana chęcią i przyjemnością a nie zyskiem i poświęceniem.

Zatem aby osiągnąć wszystko nic nie musisz, wystarczy się skupić na chceniu, wektor przepływu energii zsynchronizuje się z wektorem świadomości, życia, miłości. Nie myśl o pracy, myśl o chceniu i znajdź chętnych do współistnienia.

Ważne!!! Nie oceniaj chceń. Każde twoje zachowanie chwalone i uważane przez jednych za dobre, przez jeszcze innych oceniane będzie negatywnie. Wiem, że mam rękę a nawet mogę ją użyć. Wiem że nie jestem w stanie oceniać, więc lepiej tego nie robić. Na chcenia innych odpowiadam chceniem nie oceną. Chcę w czymś uczestniczyć to robię to bo chcę a nie bo to dobre. Każdy ma prawo do swojego chcenia i nie chcenia. To jedyna rzecz, jaką powinniśmy szanować.

Świątynia na skale.

Kanyakumari_Vivekananda

Kanyakumari_Vivekananda_i_stopy

Kanyakumari_Vivekananda_i_stopy



Właśnie, dlaczego nim nie jesteś?

11 02 2010

http://manawa.com.pl/pdf/dlaczego_nie.pdf

Jezus nie miał wątpliwości, że prawda jest taka jaką ją postrzega? I dlatego mógł robić to co robił? Bo chciał?

Bo chciał.

Tam jest też o kłamstwie. A kłamiesz wtedy kiedy nie robisz tego co chcesz?



On był oświecony

26 11 2009

A przynajmniej tak mówił, a ja mu wierzę. Choć on nauczał: nie wierzcie mi, nie wierzcie nikomu. Wszystko sprawdzajcie. Medytujcie, dociekajcie.

Mówił też: wiara was ogranicza, największy problem człowieka to główne religie. Chrześcijanie, Muzułmanie i Żydzi ograniczają rozwój ludzkiej świadomości. Trzeba wątpić. Tylko wątpiąc możesz szukać. Religie wykluczają zwątpienie. Dogmat, słowo boże, tu nie ma miejsca na wątpliwości. Religia ma wiarę, że jest unikalna i jedyna, reszta błądzi. Tu też miał rację, wierzę mu.

Są we mnie dwa rodzaje wiary. Wiara we wszystko i w zwątpienie (przecież wszystko zawiera też zwątpienie).

Ale nie jestem oświecony, a przynajmniej tak mówię.

Oświecony OSHO mówił jednak, że każdy jest kompletny, w swoim wnętrzu doskonały. Nieoświecony ja wiem to przecież od dawna, a właściwie…uświadamiam to sobie. A więc czy potrzebujesz być oświecony aby być świadomym?

Nie musisz medytować, nie musisz czytać świętych tekstów ani śpiewać mantr. Jesteś kompletny i doskonały. Wystarczy, że uświadomisz sobie to. Ale jak, bez tych „duchowych” gadżetów? Bez kursów, warsztatów ( wyjątkiem jest podróż do Indii oczywiście ;) )?

Po prostu żyj, czytaj życie wokół. Świadomość przychodzi naturalnie, kiedy zanika chęć odgrywania zgranych ról. Kiedy wszystko jest powtórką, zaczynasz widzieć połączenia, uniwersalny motyw. Odczuwasz przyjemność. To co ogranicza nas to wiara w powód (prawie jak OSHO, co?), dla którego warto coś robić.

Teraz idziemy dalej: zdemaskuj powód. Twórzmy warunki do  realizacji chceń aby rozpoznać brak wartości. To możemy zrobić tylko w życiu, nigdzie indziej. Wierzę (czy to mnie ogranicza?), że w konsekwencji staniemy się oświeceni (koniecznie wszyscy!)…i na stałe.

łącz elementy, aż zobaczysz swoje stopy

łącz elementy, aż zobaczysz swoje stopy