Cud w Kathmandu (Nepal,Durbar Square, Thamel)

11 10 2011

Niby nic takiego, przecież każdego dnia  rodzi się tysiące dzieci na całym świecie. Czy w Białogardzie nad Parsętą, czy w jakiejś wiosce w dolinie Kathmandu.  A jak często po trzech minutach, z kimś, rozmowy dowiadujesz się o jego dacie urodzenia? ( Wyłączając policjantów spisujących protokoły :)   )

…”przypadkowe” spotkanie w Kathmandu w Nepalu siada obok facet. Proponuje usługi przewodnika, i „przypadkowo” w rozmowie mówi, że urodził się tego samego dnia i roku co mój przyjaciel z którym 10 lat siedziałem w jednej ławce. I tak się składa, że tego samego dnia (ale nie roku :) ) urodziła się moja mama…i „przypadkowo” gość ceni bycie szczęśliwym ponad system i role w nim odgrywane dyskredytując „wartości” :) co w dalszej rozmowie wyraźnie widać.

Lubię takie „przypadki”. A Ty?

 



Więcej o seksie…BDSM…piękno wolności

11 05 2011

Niezależnie od tego co to jest i jak to oceniają inni, Jeżeli czujesz się w tym wspaniale i tworzysz z kimś układ podobnie oparty na chceniu, to… żyjesz.

zobacz:
Z bólem jest jak z pocałunkiem – tak jak pocałunek może być przyjemny albo nie; wszystko zależy, od kogo pochodzi, od sytuacji, w jakiej go doświadczam.

Czasami mamy dość unikalne chcenie, czasami odrzucamy je jako złe, nienormalne, niemoralne. Czasami owo chcenie jest wynikiem czyjejś manipulacji, reklamy. Czasami jest to substytut bo czegoś w młodości zabrakło.

Czasami oceniając siebie chcemy to „naprawić”, bo może źle chcemy. Próba podejścia do tego jak do problemu i próba „leczenia” to przebrnięcie przez wielce skomplikowaną siatkę powiązań emocjonalnych. To możliwość popełnienia wielu błędów, to …moim zdaniem strata energii.

Lepiej kochać siebie w tym co chcesz na maxa!!! To znaczy przeżywać życie w tej unikalnej formie, jaka wypływa z twojego serca. Wtedy też sam zauważysz co nie twoje, co manipulacją, co oszustwem. I wtedy zanurz się z pasją w kolejne chcenie, w rzekę.

Będziesz na przykład…terrorystą (ofiary do wspólnego chcenia-bąbnięcia pilnie poszukiwane :)   )



Dlaczego Król miał piękny płaszcz a Arek pisze bloga?

11 01 2010

Nie wiem co dokładnie na ten temat wiedzą historycy, ale uczono nas, że w średniowieczu był system społeczny nazywany monarchią. Jeden władca rządził na określonym terenie. Wydawał rozkazy, zbierał podatki, ustanawiał prawo. Robił co chciał, ludzie musieli go słuchać. Podobnie było w przypadku tyrani

Pamiętasz filmy kostiumowe? Do króla, królowej poddani często zwracają się „wasza miłość”.  Podobnie do księcia, pana chłopi z podległych wiosek mówili „miłościwy panie”. Uczono nas, że był to system społeczny nazywany monarchią. Jeden władca rządził na określonym terenie. Wydawał rozkazy, zbierał podatki, ustanawiał prawo. Robił co chciał, ludzie musieli go słuchać.

Tylko skąd ta miłość w tej sytuacji?

Myślę, że sprawy wyglądały nieco inaczej. Osoby na szczycie, wspaniale ubrane, posiadające pałace i złote ozdoby wywoływały uczucie zachwytu, miłości. Wcześniej Hierarchia społeczna zbudowana była bardziej na miłości a nie na ucisku jak powszechnie się uważa. Zresztą, teraz też „ucisk” konsumpcyjny budowany jest na tej samej zasadzie. Reklama, produkty, ich wygląd i funkcjonalność wzbudzają zachwyt. Popatrz na współczesne telewizory, samochody, a nawet indyjskie ciężarówki. Na swój sposób są piękne.

„Bóg jest miłością”. Widziałem taki napis na jakimś kościele. Natura działa na podobnej zasadzie. Podzielona na obiekty (istoty o różnym stopniu zorganizowania) chcą przyciągane przyjemnością. Dlatego świat jest różnorodny i piękny. Obfitujący w pożywienie,  funkcjonalny dla wszystkich obiektów. Działa w teraźniejszości na zasadzie wymiany korzyści.

Natura chce aby ją kochać. Niestety, z pewnych powodów, zapominamy o tym. Dlatego człowiek szuka niecodziennych miejsc, doświadczeń, które mogą choć na jakiś czas wywołać zachwyt. Ten pierwotny powód działania, czyste chcenie. Są to momenty kiedy stajemy się świadomym elementem całości (zawsze jesteśmy elementem całości, ale zwykle nieświadomym uczestnikiem zdarzeń). Wchodzimy na niedostępne szczyty, doświadczamy pustki oceanu czy morza piasku. Zanurzamy w ramionach partnera. Wywołujemy narkotyczne wizje i religijne uniesienia. Czasami wpadamy w tarapaty a one bólem nas uczą. Im częściej świadomie chcemy, tym bardziej się rozwijamy. A z czasem chcenia te …wysubtelnią się. Wszystko będzie z nami. Odczyt chcenia natury będzie równy działaniu jakie podejmiemy. W szczęściu nazwiemy(nie nadając wartości)  tylko różne formy aktywności. Praca, wakacje, pogrzeb, wesele, chorobę, wojnę, milczenie, samotność, co chcesz. Wszystko to szczęście. Wszystko to miłość.

I po co piszę te rzeczy?

Abyś mógł kochać Naturę. Ona przejawia się. Jest otwarta i prawdziwa.

Abyś mógł kochać kogoś, on musi być. Prawdziwy On. Otwarty i prawdziwy.

Abyś mógł być kochany musisz być. Prawdziwy ty. Otwarty i prawdziwy.

Istnieje tylko jeden warunek miłości – poznanie. Więcej otwartości, większy przepływ, więcej miłości. Każde ograniczenie ekspresji, chcenia to osad, kamień, ograniczenie przepływu, zmniejszone odczucie miłości, szczęścia. Brak. Śmierć (choć organizm może jeszcze żyje).

Skąd to wiem? Od Sonii, całkiem szczerej suki (owczarek kaukaski).

I po co piszę te rzeczy?



Jesteś taki zadowolony.

9 11 2009

Mówili Ci, że wszyscy ludzie są równi. Że Bóg wszystkich kocha. Że każdy ma prawo do życia, że nie wolno nikogo zabijać, nawet siebie. Ze każdy ma prawo do szczęścia, miłości…  Tak mówili „Ci od wiary”.

Ładne prawda?

No to rozejrzyj się. Widzisz? Słuchasz? Większości do szczęścia czegoś brakuje. Kasy, sukcesu, właściwego partnera. Za mało dzieci albo za dużo. Gdzieś tam, są bezdomni, narkomani. Za granicą to nawet z głodu strajkują…

Tak,  wiesz to wszystko. I co z tego?

Wiesz przecież, że jedni są (są Tacy i Inni) bardziej zaradni, inni mniej. Jedni maja szczęście inni pecha. Jedni urodzili się w Berlinie, inni w slamsach Bombaju. Takie życie…wiesz. Sam przecież ciężko pracowałeś na swój sukces. I nawet teraz musisz ciągle uważać, żeby wszystko działało jak należy, żeby nie stracić.

To, co mówili „Ci od wiary” to bzdura.

W Twojej głowie wojna! Wiara walczy z wiedzą. Chciałbyś wierzyć, bo to wydaje Ci się dobre. Wiedza jednak burzy Twoją wiarę.  Może czegoś nie wiesz?  Dociekasz, książki czytasz, na wycieczkę pojedziesz. Karmę odkryjesz ( w kościele – oko za oko, albo prawo przyczyny i skutku).

Modyfikujesz wiarę. Ci co mają źle, zapracowali sobie na to. Sami sobie winni. Źle postępowali w przeszłości i wcześniejszych wcieleniach to teraz mają przerąbane. Dla nich slamsy, bezrobocie, głód, wojny i gwałty.

Ulga. Twoje życie nie jest wcale takie złe. Myślisz sobie: mam dobrą karmę. Wyciągasz wnioski na przyszłość. Nie chcesz mieć złej karmy. O nie! Starasz się. Czerpiesz wiedzę z dekalogu, postępujesz bardziej moralnie, etycznie, rezygnujesz z nałogów.  Nawet praktykujesz jakąś religię lub medytujesz. Czasem pomagasz biednym. Przyszłość jawi się różowo. Ludzie widzą w Tobie dobrego, szczęśliwego człowieka.

Jesteś zadowolony. Siedzisz wygodnie w fotelu, kiedy myślisz o swoich osiągnięciach odczuwasz…zadowolenie, szczęście? Nareszcie! Jesteś szczęśliwy?

Brawo! Osiągnąłeś 3 poziom – uwarunkowane szczęście. Przed Tobą jeszcze 4 poziomy.