Film „Zero” „przypadkiem” pasuje do zwątpienia

3 09 2010

Oni ukryli się za scenariuszem, wynajęli aktorów. Potwierdzają obłęd z poprzedniego wpisu. Tak, podobny film zrobiono za oceanem ( nie pamiętam tytułu, ktoś przytomny przypomni w komentarzu?) ale to nic, obłęd po polsku jest mi przecież bliższy. Może rzeczy mniejszego kalibru ale równie chore obserwuję na co dzień. Naokoło i w sobie. Jestem świrem jak z „Dzień świra” i każdym z „Zero”. Tylko w „Zero” wszystko jest równie ważne, powiedziane zwyczajnie, bez historii, bez końca i początku, pomieszane, teraz wynika z przeszłości ale też z przyszłości. Codzienne szaleństwo jest czasem związane i nic z tym nie zrobisz. Smutne? Nie? Jestem szalony, to optymistyczne. To jak pierwszy krok – jestem alkoholikiem, narkomanem. Dopiero wtedy możesz się leczyć.

Lekarstwo to: obserwuj „teraz” jedyną rzecz którą możesz – Siebie. Powiedz co myślisz, co chcesz teraz. Pierwsza myśl? Ha, widzisz, jesteś świrem. I dobrze powiedz innym, że jesteś świrem, bo chcesz to czy tamto. Nie ważne jak to oceniasz. To jest teraz twoje chcenie. Nie ma ważniejszych, lepszych czy gorszych myśli i chceń. Wszystkie są częścią szalonego świata (kali jugi). Zaakceptuj wszystkie. MASZ DO TEGO PRAWO. Ale jeszcze nic nie rób! Zapytaj otoczenie, czy nie zechce Ci pomóc w  realizacji chcenia. Jak się zgodzą, to rób. Właśnie urosłeś, a oni z tobą ( i to jest prawdziwa SEVA)!

A co teraz chcesz?

Zero?



Dla tych co mnie kochają. (Eckhart Tolle)

27 04 2010

Właśnie!

A dalej niż Eckhart Tolle: można tu dodać system doboru „na samca Alfa”. I wykazać naturalną „użyteczność” tego o czym mówi Tolle. Bo jakoś nie wspomniał, że dzieci się rodzą. I to jakie! Dokładnie dopasowane do warunków (systemu wartości i wypadkowej świadomości) współczesnego otoczenia. To co nazywacie miłością drogie panie to najczęściej zwykłe narzędzie zapewniające właściwe mutacje gatunku ludzkiego.

Ale gdzie w końcu ta Miłość?

Całą zabrał Khan!!! Złodziej jeden!!!