Smerfy 3D, zła Smerfetka i WIELKA IDEA

22 08 2011

Jak wiecie dziećmi trzeba się zająć. Można zabrać je do kina. Dzieci kochają smerfy, a najbardziej te w 3d i z popcornem na kolankach :)

I nic dziwnego, bo w smerfach ukryta jest WIELKA IDEA, wspomnienie i wizja nowej ery. Ale najpierw o Smerfetce, skąd ona się wzięła? Film odpowiada w prost o powstaniu Smerfetki – stworzył ja zły Gargamel! Jest więc tworem ZŁA. Pierwotnym zadaniem Smerfetki było skuszenie smerfów i doprowadzenie ich do siedziby złego Gargamela. Na szczęście Papa Smerf odczarował ją uwalniając z władzy Gargamela. Tak więc rodzina smerfów powiększyła się o żeńską przedstawicielkę, Smerfetkę. Jakie to powoduje kłopoty? Każdy chce od niej buziaka (podpowiada mi córeczka Martynka). A ona żadnemu (chyba) nie daje :)

Ale dość już o niej.

WIELKA IDEA to ta, że smerfy stawiają na poznanie siebie! Na określenie i ekspozycję swoich cech i talentów. Bohater jest bohaterski, Pracuś pracowity a Ciamajdzie nic nie wychodzi. Każdy ma imię określające cechę główną. Nie oceniają i tolerują każdą postawę. Nawet Ciamajda mimo, że sprawia problemy, ostatecznie jest niezbędny. Każdy smerf jest unikalną i niezbędną częścią całości. Nad wszystkim czuwa Papa Smerf (dobry ojciec?), wzór tolerancji i mądrości. Mózg społeczności niebieskich ludzików. Dodajmy, że smerfy nie potrzebują kasy, tylko…. tych Smerfetek za mało :( .

Bajka to, nie utopia :)

Niebieskie Pa

 



Urodzeni mordercy :)

24 06 2011

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W Indiach zdarzają się drastyczne sceny. Te dzieci zabiły matkę, ojca, ciotki wujków i starsze rodzeństwo, po czym wybiegły na ulicę krzycząc: One photo please!



Świadomość uproszczona

24 09 2010

Pewnie to już było, ale

Czerwony garb na równinie. Na grani, betonowa niedokończona piramida. Z wnętrza rozciąga się widok na obie strony góry. Może kiedyś będą tu okna – obrazy, teraz powietrze chłodzi przeciskając się między skałami. Można sie poczuć jak ten …pomiędzy. 

Na dole koty, uczeń, staruszka i …mistrz.

Wiatr przynosi uproszczoną myśl:

Rodzisz się ze świadomością „zero” ( przypominam o uproszczeniu). Nie wiesz niczego, ŻYJESZ. Doświadczasz świata leżąc, będąc noszonym, karmiony. Świat się tobą opiekuje. Wyzwalasz miłość w otoczeniu. Czasami, niektórzy, z pewnych przyczyn zamykają się na otoczenie. Świat zewnętrzny nie ma do nich dostępu. Uznamy takich ludzi  za chorych psychicznie. W opiekunach wyzwalają miłość?

Ale ty jesteś zdrowy!!! Umiesz czytać!!!. Wiesz że jest otoczenie, grawitacja, powietrze, jedzenie, inni. Przez pierwsze lata uczysz się chodzić, mówić i słuchać. Opanowujesz system reakcji na zmienne otoczenia. Przeżywasz emocje. Wyciągasz wnioski. Poznajesz normy: metr, moralność, etykę. Wiesz jak żyć.

Twoja świadomość ewoluuje, z krzyczącego noworodka stałeś się dzieckiem proszącym. Zamiast kraść w sklepie, kupujesz. Zamiast gwałcić obiecujesz małżeństwo. Otoczenie potwierdza twoje wartości, ludzie szanują cię, robisz dobrą robotę i dobrze ci płacą. Dla wielu to świadomościowy koniec kariery.

Ale ty już jesteś na trzy: Zaczynasz się nudzić. Uczucia to handel, produkty to lipa, a lipa to drzewo. Teraz jesteś rewolucjonistą. Przeciwko schematom. Stajesz po drugiej, słusznej stronie. Oni są źli, my wiemy jak powinno być. Wielu utknęło w tym punkcie.

Wiatr mówi dalej:

Cztery: stajesz pomiędzy. Walka? Z kim? Masz wątpliwości. Każdy ma rację? No co ty? Zaczynasz wariować? Iść w prawo czy w lewo? Do przodu czy wracać? Czy może stać? Schemat dawał cel, kreatywny umysł podpowiadał rozwiązania. A teraz? Jak wybrać między dobrym a dobrym? Bo nie jesteś w stanie zobaczyć zła! Może to jakaś choroba? Może dają na to rentę? Może warto rozejrzeć się za najlepszym? Czytasz to? Rozumiesz? Witaj w czasie „Może”.

Pięć:

Zaczynasz mówić. Mówisz inaczej, działasz inaczej. To co mówisz jest projektem, chceniem, życzeniem. Łączysz przeciwności, określasz średnią. Jednocześnie jesteś w starym schemacie lub w nowej rewolucji. Od otoczenia nie uciekniesz (chyba że do jaskini jakiejś).  Teraz jesteś w „Myślę, że”.

Sześć:

Nabierasz pewności. Linie AKA łączą Tamto z Tym. Projekt zaczyna się materializować. Pomału reorganizuje otoczenie, zajmuje przestrzeń. Wcześniej wypowiedziany projekt staje się „Prawdą” zaczyna żyć. W projekcie jest cel. „Może” znika. Uniwersalne łączenia przesyłają moc. Tu jak Tam i doświadczenie rozwiewa wątpliwości. Teraz jesteś w „przepływie”. Jako w niebie tak i na ziemi? Tak mówisz wszystkiemu. Używasz chcenia i reagujesz na chcenie. Liczy się tylko twoje chcenie, liczy się tylko jego chcenie .  Kompromis nie występuje. Ewentualnie kosmetyczna….elastyczność. On i Ty to jedno w działaniu.

7:

Tam jeszcze nie byłem :)



Film „Zero” „przypadkiem” pasuje do zwątpienia

3 09 2010

Oni ukryli się za scenariuszem, wynajęli aktorów. Potwierdzają obłęd z poprzedniego wpisu. Tak, podobny film zrobiono za oceanem ( nie pamiętam tytułu, ktoś przytomny przypomni w komentarzu?) ale to nic, obłęd po polsku jest mi przecież bliższy. Może rzeczy mniejszego kalibru ale równie chore obserwuję na co dzień. Naokoło i w sobie. Jestem świrem jak z „Dzień świra” i każdym z „Zero”. Tylko w „Zero” wszystko jest równie ważne, powiedziane zwyczajnie, bez historii, bez końca i początku, pomieszane, teraz wynika z przeszłości ale też z przyszłości. Codzienne szaleństwo jest czasem związane i nic z tym nie zrobisz. Smutne? Nie? Jestem szalony, to optymistyczne. To jak pierwszy krok – jestem alkoholikiem, narkomanem. Dopiero wtedy możesz się leczyć.

Lekarstwo to: obserwuj „teraz” jedyną rzecz którą możesz – Siebie. Powiedz co myślisz, co chcesz teraz. Pierwsza myśl? Ha, widzisz, jesteś świrem. I dobrze powiedz innym, że jesteś świrem, bo chcesz to czy tamto. Nie ważne jak to oceniasz. To jest teraz twoje chcenie. Nie ma ważniejszych, lepszych czy gorszych myśli i chceń. Wszystkie są częścią szalonego świata (kali jugi). Zaakceptuj wszystkie. MASZ DO TEGO PRAWO. Ale jeszcze nic nie rób! Zapytaj otoczenie, czy nie zechce Ci pomóc w  realizacji chcenia. Jak się zgodzą, to rób. Właśnie urosłeś, a oni z tobą ( i to jest prawdziwa SEVA)!

A co teraz chcesz?

Zero?



Dalej niż Wiwekananda (Swami Vivekananda)

22 04 2010

Kanyakumari Swami Vivekananda

Tam byliśmy, i co ciekawe on też ponad 100 lat wcześniej wyruszył z Bangalore, przez Majsur, Gaty Zachodnie i wybrzeże Kerali i Trivadndrum (Thiruvananthapuram) do Kanniyakumari (Cape Comorin) … To nasza trasa! potem wpadł z nami do Rameswaram i do Puducherry i odprowadził nas na lotnisko w Madrasie (Chennai). Nie wiedziałyście, prawda? Co więcej, towarzyszyła nam jego myśl. A nawet jej praktyczne rozwinięcie :) ) : „…ufaj sobie i ludziom, szanuj ich chęci. To droga do…wszystkiego. Nawet nie musisz myśleć o Bogu, czy nieskończonej świadomości duszy. Tego doświadczysz, kiedy rozszerzysz świadomość. Teraz zwróć uwagę na swoje chcę w tej chwili, nie oceniaj. Każda ocena to błąd uniemożliwiający poznanie siebie a w konsekwencji innych i Boga ( o ile istnieje)”

Trochę o:

Swami Vivekananda

I parę tekstów z książki:

KARMA JOGA
Sztuka „aktywnego” życia
Według
Swami Wiwekanandy

„Jeśli wierzycie we wszystkich bogów waszych prastarych
tradycji i w tych, których wam obcy przynieśli, a nie
macie wiary w siebie — nie ma dla was prawdziwego życia.
Wiara w siebie to opoka, na której wspiera się wielkość”.
Wiarę w siebie, w swoje, choćby jeszcze utajone,
niewidoczne możliwości, uważa za tak ważną, tak
nieodzowną, że mówi:
„Kto nie wierzy w siebie, nie może prawdziwie wierzyć
w Boga, bo tylko duch w nas może uznać istnienie Ducha
poza nami”. „Tego nazywam ateistą, kto nie wierzy
w siebie. Dawne religie uważały za ateistę człowieka nie
wierzącego w Boga. Ale nowa religia mówi: ten jest
ateistą, kto w siebie nie wierzy.”

I pomyśleć, że on to mówił 100lat temu. Tak, nowa religia powinna przestać zajmować się Bogiem. A zwrócić uwagę na to, co mamy pod ręką ( pod skórą). To prawda, to my, twór czegoś . To wartość sama w sobie to istnienie…Nie bez powodu istnieje różnorodność w naturze i w ludzkich chceniach. Jesteśmy świadomi, że należy chronić przyrodę, ginące drapieżniki. Kiedyś zabijaliśmy je jako szkodniki. Teraz oceniamy zachowanie ludzi i tych złych wsadzamy do więzienia. Rozbudowujemy prawo do niezrozumiałej skali. Może już pora zrozumieć swoją naturę i zaufać sobie. Stworzyć nową, praktyczną religię i porządek społeczny, oparty na indywidualnie prawdziwym sposobie zachowań, a nie na podstawie schematów, może i pięknych i dla wielu właściwych, to jednak do Innych nieprzystających. Tylko codzienna prawda doprowadzi do codzienności budowanej z szerszą świadomością. Wszystko będzie. Może nieoczekiwanie inne, ale wszystko.

Niektórzy czytając prace Wiwekanandy, z powodu utrwalonych wyobrażeń mogą odnieść wrażenie, że aby odnieść „duchowy” sukces trzeba, silnej woli, poświęcenia i ciężkiej pracy… Może nawet Wiwekananda tak myślał. To nie prawda!!!. Natura nie zna pojęcia Ciężkiej pracy, Nawet więcej: praca to nasz podstawowy problem!!. Aktywność tak, praca nie!!!. Natura działa zasilana chęcią i przyjemnością a nie zyskiem i poświęceniem.

Zatem aby osiągnąć wszystko nic nie musisz, wystarczy się skupić na chceniu, wektor przepływu energii zsynchronizuje się z wektorem świadomości, życia, miłości. Nie myśl o pracy, myśl o chceniu i znajdź chętnych do współistnienia.

Ważne!!! Nie oceniaj chceń. Każde twoje zachowanie chwalone i uważane przez jednych za dobre, przez jeszcze innych oceniane będzie negatywnie. Wiem, że mam rękę a nawet mogę ją użyć. Wiem że nie jestem w stanie oceniać, więc lepiej tego nie robić. Na chcenia innych odpowiadam chceniem nie oceną. Chcę w czymś uczestniczyć to robię to bo chcę a nie bo to dobre. Każdy ma prawo do swojego chcenia i nie chcenia. To jedyna rzecz, jaką powinniśmy szanować.

Świątynia na skale.

Kanyakumari_Vivekananda

Kanyakumari_Vivekananda_i_stopy

Kanyakumari_Vivekananda_i_stopy



Władcy marionetek

16 03 2010

W oczekiwaniu na Wielkiego Ptaka włączyłem TV i… brawo. Film zrobiony przez ciało bolesne dla ciała bolesnego (tak powiedziałby Tolle).

A bardziej przyziemnie to dość szczery film o sprawach oczywistych, czyli o tym, że świat stoi na głowie.

Po ludzku „Władcy marionetek” traktują o politykach w Polsce. Kłamstwa i politycznie poprawne decyzje powodują tragedie zwykłych obywateli, niesprawiedliwość i marnotrawstwo. No cóż tak jest i nie tylko u nas. Tak jest wszędzie! I nic tego nie zmieni? Czy ktoś się jeszcze łudzi? Ano, większość. Śpiochy zapatrzone w konsumpcję i szarpiące między sobą dodatek do produktu narodowego brutto. My, wyborcy! Ostatnie sceny pokazują autora wrzucającego głos do urny. Ironia?

Nie po ludzku to: dzieci robią z nami co chcą a na dodatek myślą, że coś robią. Ha, hahahaha. Problem dotyczy polityki, biznesu i religii (większości jak nie wszystkich), a nawet nauki. Wszędzie tam małolaty rządzą. I organizują nam otoczenie.

Pytanie: chcieć coś zmienić, czy obejrzeć następny film ciała bolesnego aby przywrócić równowagę?

I co z tym zrobisz?

To koniec wpisu, ale nawiązując do Indii to tam na budynkach rządowych bywają takie napisy: „Wola rządu to wola Boga” i sprawa załatwiona. To wielki kraj, wieeeelka piaskownica.



Dlaczego Król miał piękny płaszcz a Arek pisze bloga?

11 01 2010

Nie wiem co dokładnie na ten temat wiedzą historycy, ale uczono nas, że w średniowieczu był system społeczny nazywany monarchią. Jeden władca rządził na określonym terenie. Wydawał rozkazy, zbierał podatki, ustanawiał prawo. Robił co chciał, ludzie musieli go słuchać. Podobnie było w przypadku tyrani

Pamiętasz filmy kostiumowe? Do króla, królowej poddani często zwracają się „wasza miłość”.  Podobnie do księcia, pana chłopi z podległych wiosek mówili „miłościwy panie”. Uczono nas, że był to system społeczny nazywany monarchią. Jeden władca rządził na określonym terenie. Wydawał rozkazy, zbierał podatki, ustanawiał prawo. Robił co chciał, ludzie musieli go słuchać.

Tylko skąd ta miłość w tej sytuacji?

Myślę, że sprawy wyglądały nieco inaczej. Osoby na szczycie, wspaniale ubrane, posiadające pałace i złote ozdoby wywoływały uczucie zachwytu, miłości. Wcześniej Hierarchia społeczna zbudowana była bardziej na miłości a nie na ucisku jak powszechnie się uważa. Zresztą, teraz też „ucisk” konsumpcyjny budowany jest na tej samej zasadzie. Reklama, produkty, ich wygląd i funkcjonalność wzbudzają zachwyt. Popatrz na współczesne telewizory, samochody, a nawet indyjskie ciężarówki. Na swój sposób są piękne.

„Bóg jest miłością”. Widziałem taki napis na jakimś kościele. Natura działa na podobnej zasadzie. Podzielona na obiekty (istoty o różnym stopniu zorganizowania) chcą przyciągane przyjemnością. Dlatego świat jest różnorodny i piękny. Obfitujący w pożywienie,  funkcjonalny dla wszystkich obiektów. Działa w teraźniejszości na zasadzie wymiany korzyści.

Natura chce aby ją kochać. Niestety, z pewnych powodów, zapominamy o tym. Dlatego człowiek szuka niecodziennych miejsc, doświadczeń, które mogą choć na jakiś czas wywołać zachwyt. Ten pierwotny powód działania, czyste chcenie. Są to momenty kiedy stajemy się świadomym elementem całości (zawsze jesteśmy elementem całości, ale zwykle nieświadomym uczestnikiem zdarzeń). Wchodzimy na niedostępne szczyty, doświadczamy pustki oceanu czy morza piasku. Zanurzamy w ramionach partnera. Wywołujemy narkotyczne wizje i religijne uniesienia. Czasami wpadamy w tarapaty a one bólem nas uczą. Im częściej świadomie chcemy, tym bardziej się rozwijamy. A z czasem chcenia te …wysubtelnią się. Wszystko będzie z nami. Odczyt chcenia natury będzie równy działaniu jakie podejmiemy. W szczęściu nazwiemy(nie nadając wartości)  tylko różne formy aktywności. Praca, wakacje, pogrzeb, wesele, chorobę, wojnę, milczenie, samotność, co chcesz. Wszystko to szczęście. Wszystko to miłość.

I po co piszę te rzeczy?

Abyś mógł kochać Naturę. Ona przejawia się. Jest otwarta i prawdziwa.

Abyś mógł kochać kogoś, on musi być. Prawdziwy On. Otwarty i prawdziwy.

Abyś mógł być kochany musisz być. Prawdziwy ty. Otwarty i prawdziwy.

Istnieje tylko jeden warunek miłości – poznanie. Więcej otwartości, większy przepływ, więcej miłości. Każde ograniczenie ekspresji, chcenia to osad, kamień, ograniczenie przepływu, zmniejszone odczucie miłości, szczęścia. Brak. Śmierć (choć organizm może jeszcze żyje).

Skąd to wiem? Od Sonii, całkiem szczerej suki (owczarek kaukaski).

I po co piszę te rzeczy?



Włściwie to o co mi chodzi(1)(Gosiu)?

24 12 2009

A tak, piszę to konkretnie do Ciebie Małgorzato.

Pewnie powstanie wiele części tego wpisu. Bo to, o co mi chodzi jest tak odległe od wszystkiego co znasz,  że powstaje wiele nieporozumień. Mówię na przykład „każdy powinien robić to co chce” a Ty myślisz: ktoś kogoś zabije, okradnie. Albo „chcesz cudzołożyć”. Ja wtedy mówię: każdy!, a to wymusza szacunek do woli innego człowieka. Jezus na przykład, propagował tolerancję i miłość bliźniego. Każdego, nawet tego „złego”. Dlaczego to robił? Niestety, organizacje wykorzystujące jego postać zwracają uwagę na promowanie „dobrych” zachowań, negowanie „złych”, a to jak widzimy z historii…nie działa! Jezus wiedział, że jesteśmy równi, ale o różnej świadomości, różne mają ludzie w różnym wieku zainteresowania. I to, że z czasem zainteresowania te wysubtelnią się. Podążą za… „duchem” nazwij go sobie „świętym”

Dlatego w wielu wpisach będę pokazywał, że korzystne jest danie Ci swobody w wyborach codziennych. Spowoduje to zmniejszenie frustracji, głębsze wejrzenie w siebie i w innych. Rozpoznanie istotnych ( a nie wymyślonych w agencjach reklamowych) potrzeb. Wreszcie poznamy słowo PRAWDA. Z tego powodu nieuniknione będzie przeniesienie się w TERAZ, czyli tam, gdzie jest istnienie, czyli życie ( to drzewo w raju „drzewo życia” Gosiu ) . Dlatego to zapomniane drzewo jest taaakie ważne. O Biblii jest tu

Niezrozumienie pojawia się również w kwestii, jak to nowe życie ma wyglądać. I tu niestety raczej będzie inne niż „nasze” znane. Jezus mówił o królestwie nie z tego świata. Zapewne masz swoją interpretację tego cytatu (Gosiu). Moja jest taka. Ograniczenie świadomości człowieka poprzez wartościowanie ( drzewo poznania dobra i zła) determinuje nasze zachowania (myśli) względem siebie, innych i środowiska (ziemi). A, że niszczymy środowisko to chyba fakt? Dlatego wszystko się zmieni. Będzie to królestwo nie z tego świata. Jakie? Zobaczysz.



Supermarket

13 11 2009

Przechodzisz przez bramki. Zgodnie z aktualnymi potrzebami zwracasz uwagę na określone produkty. Masz małe dziecko, rozglądasz się za pieluchami, rozróżniasz marki, analizujesz rozmiar, ceny itp. Przy czym zupełnie nie zauważasz sprzętu ogrodniczego, zabawek dla starszych dzieci i tysiąca innych produktów.

Klienci, w zależności od wieku, sytuacji rodzinnej, zawodowej i zainteresowań zwracają uwagę na różne produkty. Jest też grupa produktów, które zwykle wszyscy kupujemy. Zdarzają się też promocje, reklamowe zakłócenia oraz kuszące batoniki przy kasach.

W sklepie jest również obsługa. Ktoś ustawia towar na półkach, są osoby sprzątające, ochrona. Magazyn i biura…

Rodząc się wchodzisz przez bramki do życia. Początkowo jesteś prowadzony przez opiekunów. Zgodnie z wiekiem zmieniasz swoje zainteresowania. Po piaskownicy przychodzi kolej na modele samolotów, potem randki, małżeństwo. Jesteś odpowiedzialnym rodzicem. Z półek świata zdejmujesz kolejne produkty. Czasem pytasz o drogę powołanych. Czasem skusi Cię jakaś promocja, czy reklama. Pod koniec chorujesz w kolejce do kosy…

…z pełnym koszykiem podchodzisz do kasy. Płacisz, a jak nie wydałeś  wszystkiego, możesz tu wrócić.

Tworzymy na „obraz i podobieństwo”.  Hala sprzedaży to fizyczne życie. Obsługa na hali to żyjący przedstawiciele dyrekcji. Administracja to istoty działające „obok” życia w części niematerialnej. Klienci to ludzie doświadczający różnych produktów. Kasa to śmierć…

I co, nie zgadza się?

No to może tak?

Bóg lub ( Ktośtam ) zbudował supermarket „Ziemia”. Było tam mnóstwo produktów czyli doświadczeń dla ludzi. Towaru było zatrzęsienie. Każdy mógł robić co chciał, i bawić się. Ludzie nie krępowali się siebie i dyrektora widzieli, jak chodził miedzy regałami. Nie wiedzieli, że są kasy, bo żyli wiecznie (mieli przecież drzewo życia). Ale w pewnym momencie nauczyli się rozróżniać ceny na regałach. Odkryli wartości poszczególnych doświadczeń i konsekwencje. Schowali się przed dyrektorem. Wstyd osłonił każdego przed sobą. Podzielono „Ziemię” aby zachłannie gromadzić dobra. Zaczęto również walczyć ze „złymi”  na rzecz „dobrych” zachowań. Podbijano narody przekuwając miłość na broń. Wymyślono nawet iluzoryczną walutę. Prawdy w akademiach szukano. Zabito obsługę, a nawet zastępcę dyrektora. Każdy musiał przez kasę/kosę  przejść.  A ponieważ nic z „Ziemi” wynieść nie mógł musiał wracać zamknięty w karmicznym kole.

Lepiej?



Jesteś taki zadowolony.

9 11 2009

Mówili Ci, że wszyscy ludzie są równi. Że Bóg wszystkich kocha. Że każdy ma prawo do życia, że nie wolno nikogo zabijać, nawet siebie. Ze każdy ma prawo do szczęścia, miłości…  Tak mówili „Ci od wiary”.

Ładne prawda?

No to rozejrzyj się. Widzisz? Słuchasz? Większości do szczęścia czegoś brakuje. Kasy, sukcesu, właściwego partnera. Za mało dzieci albo za dużo. Gdzieś tam, są bezdomni, narkomani. Za granicą to nawet z głodu strajkują…

Tak,  wiesz to wszystko. I co z tego?

Wiesz przecież, że jedni są (są Tacy i Inni) bardziej zaradni, inni mniej. Jedni maja szczęście inni pecha. Jedni urodzili się w Berlinie, inni w slamsach Bombaju. Takie życie…wiesz. Sam przecież ciężko pracowałeś na swój sukces. I nawet teraz musisz ciągle uważać, żeby wszystko działało jak należy, żeby nie stracić.

To, co mówili „Ci od wiary” to bzdura.

W Twojej głowie wojna! Wiara walczy z wiedzą. Chciałbyś wierzyć, bo to wydaje Ci się dobre. Wiedza jednak burzy Twoją wiarę.  Może czegoś nie wiesz?  Dociekasz, książki czytasz, na wycieczkę pojedziesz. Karmę odkryjesz ( w kościele – oko za oko, albo prawo przyczyny i skutku).

Modyfikujesz wiarę. Ci co mają źle, zapracowali sobie na to. Sami sobie winni. Źle postępowali w przeszłości i wcześniejszych wcieleniach to teraz mają przerąbane. Dla nich slamsy, bezrobocie, głód, wojny i gwałty.

Ulga. Twoje życie nie jest wcale takie złe. Myślisz sobie: mam dobrą karmę. Wyciągasz wnioski na przyszłość. Nie chcesz mieć złej karmy. O nie! Starasz się. Czerpiesz wiedzę z dekalogu, postępujesz bardziej moralnie, etycznie, rezygnujesz z nałogów.  Nawet praktykujesz jakąś religię lub medytujesz. Czasem pomagasz biednym. Przyszłość jawi się różowo. Ludzie widzą w Tobie dobrego, szczęśliwego człowieka.

Jesteś zadowolony. Siedzisz wygodnie w fotelu, kiedy myślisz o swoich osiągnięciach odczuwasz…zadowolenie, szczęście? Nareszcie! Jesteś szczęśliwy?

Brawo! Osiągnąłeś 3 poziom – uwarunkowane szczęście. Przed Tobą jeszcze 4 poziomy.